Najbardziej pamiętne mecze Lech - Legia w Poznaniu. Rok 1956

Aż trudno uwierzyć, że klęskę aż 0:6 u siebie z Legią Warszawa kibice Lecha Poznań przyjęli w miarę spokojnie. Wiedzieli bowiem, że z niemal zawodową Legią nie mają większych szans. Od tego momentu datuje się jednak wzajemne animozje między tymi dwoma klubami.
Legia była jednak wtedy zdecydowanie najsilniejszą drużyną w Polsce. Od kilku lat ściągała do wojska mnóstwo znakomitych piłkarzy z całego kraju, takich jak chociażby Ślązacy Ernest Pohl (któremu zmieniono nazwisko na Pol) czy Horst Mahseli (któremu zmieniono nazwisko na Maseli). Do Legii trafił także znakomity Lucjan Brychczy z Piasta Gliwice. To on strzelił Lechowi aż trzy gole.

Do wojska w Legii zaczęto też powoływać lechitów. Jednym z pierwszych był Władysław Sobkowiak, który po obowiązkowej służbie w 1952 roku odmówił pozostania na Łazienkowskiej na stałe i od tej pory przestał być powoływany na zgrupowania kadry narodowej.

Miesiąc przed pogromem w Poznaniu legioniści rozgromili Wisłę Kraków aż 12:0. Zmietli też Gwardię Warszawa 5:1 i Odrę Opole 5:2. Jakie szanse miał Kolejorz? Wbrew rozdmuchanym oczekiwaniom i wielkiemu optymizmowi - niemal żadnych.

Widzowie tłumnie przyszli na spotkanie Lecha na wyremontowany właśnie i oddany do użytku wielki stadion na Wildzie, zbudowany w 1929 roku na PeWuKę, a nazywany po wojnie im. 22 Lipca. 38 tysięcy ludzi, którzy w drodze na pojedynek z Legią zablokowali całą miejską komunikację, to była w tamtym momencie najwyższa frekwencja w dziejach Lecha. Nigdy wcześniej jego meczu nie oglądał taki tłum. Nigdy też w Poznaniu lechici nie dostali takich batów w ekstraklasie. Na dodatek przegrali z zespołem, który już od 15. minuty grał w dziesiątkę. Po ostrym wejściu prawego łącznika Kolejorza Mariana Marciniaka kontuzji doznał bowiem Czesław Ciupa (powołany do wojska z Polonii Bytom) i musiał opuścić boisko. A w 1956 roku nie było jeszcze możliwości zmieniania zawodników z pola.

Przewaga Legii była miażdżąca i aż trudno sobie wyobrazić, że kibice Kolejorza taką klęskę przyjęli w miarę spokojnie. Owszem, odzywały się okrzyki niezadowolenia, ale najostrzejszą obelgą wobec legionistów było wówczas "zawodowcy! zawodowcy!". Na owe czasy był to poważny zarzut, gdyż równał się oskarżeniu o oszustwo, jakim było wystawianie w amatorskim sporcie ludowym graczy, którzy nie przychodzili na treningi piłkarskie po pracy, lecz właśnie treningi owe jako pracę traktowali. Wtedy było to nie do pomyślenia! W Polsce panował bowiem kult sportu amatorskiego i hobbystycznego.

Legia Warszawa tak przygotowana i tak odstająca poziomem od Lecha już nigdy więcej do Poznania nie przyjechała, a wynik 0:6 pozostał jako rekord najwyższej przegranej Kolejorza na swoim boisku. Niewykluczone także, że właśnie od tego spotkania datuje się animozje między Lechem a Legią, których podłożem było właśnie powoływanie zawodników - także z Poznania - do służby wojskowej. Żaden z dawnych piłkarzy Lecha nie przypominał sobie bowiem, aby przed 1956 rokiem, np. za czasów legendarnego tercetu napastników A-B-C (Anioła-Białas-Czapczyk) warszawska Legia była witana w Poznaniu bardziej wrogo niż inne zespoły.

Lech Poznań - Legia Warszawa 0:6 (0:4)

Bramki: 0:1 Brychczy (13.), 0:2 Kempny (16.), 0:3 Brychczy (29.), 0:4 Brychczy (39.), 0:5 Brychczy (50.), 0:6 Pohl (57.)

LECH: Paczkowski - Sobkowiak, Szafczyk, Piechowiak - Słoma, Rosik - F. Wojciechowski, Maciejak, Gogolewski, Wróbel, Kaczmarek

LEGIA: Szymkowiak - Mahseli, Słaboszowski, Woźniak - Strzykalski, Zientara - Pohl, Brychczy, Kempny, Kowal, Ciupa

Sędzia: Stefan Kulczyk (Katowice)

Widzów: 38 000

Na podstawie książki "Najsłynniejsze mecze Lecha Poznań"

Więcej o: