Sport.pl

Najbardziej pamiętne mecze Lech - Legia w Poznaniu. Rok 1998

Wracający z meczu Lech Poznań - Legia Warszawa w czerwcu 1998 roku poznańscy kibice zapamiętale trąbili klaksonami samochodów i wiwatowali. ?Kolejorz" rozbił bowiem warszawską Legię 3:0 (1:0) i utrzymał się w lidze. A bohaterem spotkania był Piotr Reiss - autor najbardziej pamiętnego w swej historii hat-tricka. Na kilka dni przed ligowym hitem Lech - Legia przypominamy najbardziej pamiętne starcia tych ekip w Poznaniu.
Nie najwyższe, co prawda, ale chyba najbardziej pamiętne ligowe zwycięstwo nad Legią Warszawa w Poznaniu zostało odniesione w niecodziennych okolicznościach i trudnej dla "Kolejorza" sytuacji. Przed tym spotkaniem panował w Poznaniu spory niepokój. Po pierwsze - o losy Lecha, który był bliski degradacji do drugiej wtedy ligi. Poznaniacy musieli zdobyć w dwóch ostatnich meczach z Legią i ŁKS minimum dwa punkty.

Tymczasem kibice Legii grozili swoim piłkarzom, że zrobią im krzywdę, jeśli na Bułgarskiej padnie choćby remis. - Żadnych układów z Lechem - mówili. - Pięć lat po odebraniu Legii tytułu mistrzowskiego i przyznaniu go Lechowi chcemy spuścić "Kolejorza" do II ligi - dodawali. Mecz z czerwca 1998 roku miał być rozliczeniem za sytuację z 1993 roku, gdy Legia straciła tytuł mistrzowski przy zielonym stoliku, oskarżona o ustawienie ostatniej kolejki. W jej miejsce trofeum przyjął Lech i to on walczył wtedy - nieskutecznie - o Ligę Mistrzów.

Drugi powód do niepokoju dotyczył losów stadionu na Bułgarskiej, na którym za tydzień ma się odbyć finał Pucharu Polski (między Amicą Wronki a Aluminium Konin). Dwa ostatnie mecze z warszawiakami kończyły się zamknięciem obiektu. Pewnie dlatego tym razem nie przyszło 15 czy 17 tys. widzów, jak poprzednio, lecz 8 tys.

Oto, jak wyglądała relacja w "Gazecie Wyborczej" z 1998 roku z tego meczu:

"Kibice Lecha przybyli na stadion przybrani w niebiesko-białe barwy, z szalami i balonikami w klubowych barwach. Największe wrażenie robiło około 20 wielkich flag uszytych przez szalikowców. Z flagami tymi wbiegli na murawę piłkarze Lecha, by pokazać w ten sposób, że są przed tym meczem zdeterminowani i nie zawiodą fanów. Wzbudziło to aplauz, który nie przygasł do końca spotkania. »Kolejorz « zagrał bowiem kapitalnie.

Obok jesiennego spotkania z Rakowem Częstochowa (5:0) był to najlepszy mecz poznaniaków w tym sezonie. Legia ustępowała lechitom pod każdym względem. - Graliśmy bez pięciu podstawowych zawodników - usprawiedliwiał zespół Jerzy Kopa, były coach Lecha. Kopa nie zasiadł na ławce rezerwowych, lecz na trybunach.

Stamtąd obejrzał najwyższe zwycięstwo Lecha nad Legią od 1949 r., gdy wunderteam z Aniołą, Białasem i Czapczykiem wygrał 4:1. Już w 40. sekundzie bliski strzelenia gola był Piotr Reiss. W 3. minucie z kolei Arkadiusz Głowacki strzelił z rzutu wolnego tuż obok słupka. W 10. minucie po raz pierwszy na pole karne przedarła się Legia. Obrońcy Lecha w ostatniej chwili zdjęli piłkę z nogi Marcina Mięciela.

Gdy spiker podał, że Wisła prowadzi w Krakowie z Petrochemią Płock (to ona była rywalem poznaniaków w walce o utrzymanie się), kibice Lecha zapalili rzymskie ognie i rzucili je na murawę. Sędzia przerwał mecz i wkroczyła policja. - Prowokacja! - krzyknęli kibice.

W 28. minucie szalikowcy przenieśli jednak uwagę na mecz, gdyż po akcji Macieja Żurawskiego i Leszka Zawadzkiego oraz strzale Reissa piłka odbiła się rykoszetem od nogi Igora Kozioła i wpadła do bramki. Lech prowadził 1:0. - Ten przypadkowy gol ustawił mecz - powiedział po meczu trener Legii Stefan Białas.

Po przerwie Lech próbował wciągnąć Legię na swoją połowę i skontrować. W 61. minucie padł drugi gol. Na bramkę Legii popędził wprowadzony przed chwilą do gry Adam Kryger. Bykowski źle przyjął jego podanie, ale do piłki dopadł Reiss i zdobył gola. Kibice Legii wściekli się. Doszło do ich starcia z warszawską policją. Fani Legii cofnęli się dopiero wtedy, gdy zobaczyli wymierzone w siebie policyjne karabiny. Tymczasem Legia przeprowadziła ostatnią groźną akcję w meczu - po podaniu Jacka Kacprzaka Jacek Magiera strzelił w poprzeczkę.

Lech odpowiedział trzecim golem. Dośrodkowaną piłkę przepuścił na polu karnym Jerzy Wojnecki i Reiss trzeci raz trafił do siatki. - To mój pierwszy hat-trick w Lechu - powiedział.

Gdy spiker podał, że w Krakowie jest już 5:0 dla Wisły, kibice Legii opuścili stadion. - Sprzedawczyki! - zawołali do swoich piłkarzy, dodając do tego wiązankę niewybrednych przekleństw. Ponowili też swe groźby. Kilka godzin po meczu dziennikarze "Gazety" zauważyli na IRC, jak przez internet kibice namawiali się na zrobienie totalnej zadymy podczas wtorkowego meczu Legii z Zagłębiem Lubin.

- Kibice chcą się utożsamiać ze zwycięstwami i oczekują wygranych - powiedział Jerzy Kopa. Zapytany, czy kibice Legii nie przekroczyli pewnej granicy w tym "oczekiwaniu wygranych", odpowiedział tylko: - Są bezwzględni. Nie wiem, czy we wtorek będą coś skandować, czy milczeć. Może usiądą do nas tyłem - dodał. - Przyjmę każdą formę spokojnego protestu, oczywiście poza ekstremą i agresją. - Zapewne żaden z graczy Lecha nie pójdzie do Legii. Głowackiego nie puści klub, a Murawski i Bosacki - nie chcą - powiedział Kopa. - Chcę zostać w Poznaniu, kocham ten klub! - wołał po spotkaniu szczęśliwy Maciej Murawski".

Lech Poznań - Legia Warszawa 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0, 2:0, 3:0 Reiss (28., 61.,70.)

LECH: Kokoszanek - Bosacki, Augustyniak, Głowacki, Zawadzki (57. Kryger), Murawski, Scherfchen (57. Urbaniak), Żurawski (80. Piskuła), Matlak, Reiss, Bykowski.

LEGIA: Szamotulski - Zieliński Ż, Kozioł (56. Mosór), Czykier (75. Jarzębowski), Sawicki (56. Kacprzak), Bednarz, Czereszewski, Wojnecki, Magiera, Karwan Ż, Mięciel.

Sędzia: Mikulski (Lublin). Widzów 8 tys. (400 z Warszawy)



Krótko po tym spotkaniu na Bułgarskiej pojawiły się dwa czarne porsche carrera - jeden na grodziskich rejestracjach należał do Zbigniewa Drzymały, a drugi na niemieckich - do Jakuba Andrzeja Grajewskiego. Dwaj milionerzy przejęli słabiutki finansowo klub, Jakub Andrzej Grajewski został jego prezesem. Z kolei Zbigniew Drzymała wymógł, aby kilka spotkań Lech rozegrał w Grodzisku Wlkp. - Dokonaliśmy zmiany w statucie - oświadczył ówczesny wiceprezes Lecha Ryszard Dolata. - Stowarzyszenie nie może mieć dwóch siedzib, ale może posiadać swe oddziały. WKP Lech ma siedzibę w Poznaniu i oddział w Grodzisku.

Pomysły szły zresztą dalej. - Możliwe jest nawet całkowite zniknięcie nazwy "Lech" - powiedział Jakub Andrzej Grajewski. Na pytanie, czy stanie się tak wówczas, gdy Lecha nie zechce sponsorować firma Lech Browary Wielkopolski SA [istnienie nazwy Lech jest dla niej i tak darmową reklamą - przyp. red.], prezesi odmówili odpowiedzi. - Największe szanse ma istnienie nazwy "Kolejarz" - ujawnił Grajewski. Byłby to powrót do neutralnego logo stosowanego przez poznański klub w latach 1949-1955.

Do zmiany nazwy Lech nie doszło, a z pomysłów przenosin meczów do Grodziska Wlkp. ostatecznie się wycofano. Wycofali się z Lecha także Jakub Andrzej Grajewski i Zbigniew Drzymała. Dwa lata później Lech spadł do drugiej ligi.

Więcej o:
Komentarze (4)
Najbardziej pamiętne mecze Lech - Legia w Poznaniu. Rok 1998
Zaloguj się
  • shravakayana

    Oceniono 5 razy 5

    a mnie utkwił w pamieci mecz z 1995r. Lech - Legia 1:1... Pełen stadion, mnóstwo emocji... W końcówce po faulu na bodajze Remieniu, Prabucki przestrzelił rzut karny a w 91 minucie "Gumis" zaaplikował nam gola na 1:1... na boisku działo sie wiele ale jesli ktoś sie znudził mógł spokojnie obserwować regularną wojnę z Policją która miała miejsce za bramką bez trybuny...

  • 23tryt

    Oceniono 2 razy 0

    hehehe - wtedy gazeta pisała że kibice uszyli flagi, kibice rzucili race ..... a teraz to są KIBOLE i BANDYCI mimo że wtedy były bardziej niespokojne czasy na trybunach

  • dziubas75

    Oceniono 10 razy 0

    Widziałem, jak lecieli do II ligi - pamiętne 2:4 z Widzewem. To były czasy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX