Lech Poznań w... najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego

Wszędzie byśmy się spodziewali napotkać Lecha Poznań, ale nie w filmie Władysława Pasikowskiego. Na dodatek inspirowanego wydarzeniami w Jedwabnem. Poznański klub jest tam pretekstem. Do czego? Sami możecie przekonać się w kinie - nam zdradzać tego nie wolno.
Żeby zrozumieć cały kontekst tej sytuacji, trzeba wybrać się na film "Pokłosie" w reżyserii Władysława Pasikowskiego, twórcy "Psów","Krolla", "Operacji Samum" czy serialu "Glina", a także współtwórcy scenariusza do "Katynia". Tym razem Władysław Pasikowski nakręcił film inspirowany wydarzeniami w Jedwabnem z 1941 roku. Nie jest jednak w żadnym razie próbą ich odtworzenia, gdyż jego akcja rozgrywa się w 2000 roku, gdzieś na terenach między Łomżą a Białymstokiem. Nic dziwnego, że na przystanku PKS w małej wsi widzimy wyraźne napisy sławiące Jagiellonię Białystok.

Gdy bohater Józef Kalina, grany przez Macieja Stuhra, wchodzi do baru o nazwie "Karina" i zamawia piwo, dosiada się do niego jeden z bywalców, grany przez Lecha Dyblika - aktora charakterystycznego, znanego choćby z roli Kozaka Tatarczuka w "Ogniem i mieczem".

- A ty, małorolny, komu kibicujesz, Startowi czy Wiśle? - pyta grany przez niego drwal.

- Od zawsze kibicuję Lechowi - odpowiada Józef Kalina grany przez Macieja Stuhra, orientując się, iż ten szuka zaczepki.

- Czyli Lechowi Poznań...

- Nie, Lechowi Wałęsie.

Dalsze konsekwencje tej rozmowy sami możecie zobaczyć w filmie.



Więcej o: