Karol Linetty: Trema? Miałem, jak byłem młody, ale mi przeszło

- Znowu chcecie ze mną rozmawiać. Ja nie mam znaczenia, zespół się liczy - krygował się młodziutki 17-latek Karol Linetty po meczu Lecha Poznań z Widzewem w Łodzi. Kolejorz wygrał 1:0 po bramce Rafała Murawskiego i świetnym podaniu młodego gracza.
Karol Linetty jest w ostatnich dniach częstym obiektem pytań i zainteresowania. Zagrał drugi mecz ligowy w Kolejorzu - w obydwu wypadł bardzo dobrze. Tym razem, w Łodzi, wszedł na boisko w 60. minucie i to po jego podaniu padł zwycięski gol.

- Ale to jest nieważne, kto strzela i kto podaje. Ważne, że zespół wygrywa - mówił po meczu często stosowaną przez piłkarzy formułkę.

- Naprawdę nie jest dla ciebie ważne, że to twoja zasługa? - pytaliśmy.

- No, naprawdę nie - upiera się Karol Linetty. - Liczy się zespół. Tak jestem nauczony. Jednostki są w piłce nożnej bez znaczenia.

Owa ''jednostka bez znaczenia'' wdziera się jednak przebojem do drużyny Lecha Poznań. - To, że gram, akurat mnie cieszy. Trener powoli na mnie stawia, widzę to i czuję. Mam treningi, by dawać mu powody. Jeśli uważa, że nadaję się na piłkarza, to bardzo mnie te słowa cieszą - mówi Karol Linetty, który w lutym skończy 18 lat. Wtedy zadecyduje, czy zostanie w Kolejorzu, czy też odejdzie, pozostawiając klubowi tylko mały ekwiwalent. Pytany o to, jednak kręci głową: - W żadnym razie o tym teraz nie myślę. To nie byłoby dobre zastanawiać się teraz, co będzie później.

Młokos zgodził się, że gra od 60. minuty daje mu większe pole manewru do pokazania się na tle zmęczonego rywala. - Ale oczywiście chciałbym grać od pierwszej minuty. Trener zdecydował inaczej, cóż... Będę go na treningach przekonywał, żebym jednak zagrał od początku. Czy dam sobie radę? No, to się przekonamy, gdy da mi taką szansę - mówi.

Kolejny mecz to pojedynek z Legią Warszawa, spotkanie wyjątkowe. - Gdybym w nim zagrał, i to jeszcze od pierwszej minuty, to byłoby to dla mnie wielkie przeżycie - mówi młody piłkarz. Zaznacza, że nie czuje tremy. - Miałem coś takiego w młodości. Gdy zacząłem grać w seniorach, przeszło mi. Jest adrenalina, jest jakiś tam mały stres, ale to już chyba nie trema.

Po wejściu na boisko Widzewa Karol Linetty poczynał sobie bezkompleksowo i bezpardonowo. Łodzianie łapali na nim faule i kartki. - No sorry, tak już jest w piłce - mówi z uśmiechem.

Radosław Nawrot, Łódź