Trener Mariusz Rumak: Postawiłem na młodość

- Nie zagraliśmy porywającego meczu, ale przyjechaliśmy tu po trzy punkty i naszym celem było zablokować Wisłę Kraków. To się udało. Chwała chłopakom, chwała młodzieży i bramkarzowi Jasminowi Buriciowi. Znów bohaterem meczu była zespołowość - mówił trener Lecha Poznań Mariusz Rumak po wygranej 1:0 z Wisłą w Krakowie.
Mariusz Rumak rozpoczynał swa pracę w roli pierwszego zespołu Lecha Poznań właśnie meczami z Wisłą w Krakowie - w lidze i Pucharze Polski. To był początek jego pracy, podczas którego nie wygrał, ale zespół odzyskał charakter. Teraz cel był podobny - odzyskać parcie na bramkę i styl gry z wiosny. Po serii spotkań z Wisłą Kraków bez strzelonego gola teraz Kolejorz z nią wygrał.

- Nie graliśmy porywającego meczu, ale było to trudne, gdyż Wisła ma znakomitych piłkarzy zwłaszcza w przedniej formacji - mówił trener Mariusz Rumak. - Cel był prosty: zamknąć Wiśle drogę do naszej bramki. Ten cel zrealizowaliśmy. Mieliśmy też trochę szczęścia, było ono potrzebne, podobnie zresztą jak wspięcie się na wyżyny moich piłkarzy.

Trener chwalił cały zespół, zwłaszcza bramkarza Jasmina Buricia oraz młodych graczy, których licznie wystawił. - Ustalając skład na to spotkanie, postawiłem na młodość. Był 20-letni Bartosz Bereszyński, 19-letni Szymon Drewniak, do tego 21-letni Mateusz Możdżeń czy 22-letni Aleksandar Tonew. Średnia wieku zatem była niska, ale liczyłem na to, że na młodzieńczej fantazji uda im się strzelić gola - wyjaśniał.

Lech pod koniec meczu bronił się oblężony, niczym podczas meczu z Zagłębiem w Lubinie, kiedy to po czerwonej kartce dla Kebby Ceesaya grał w dziesiątkę. - Nie uważam jednak, by ten mecz był podobny do starcia w Lubinie. Raczej przypominał mi mecz z Legią w Warszawie w rundzie wiosennej. Mieliśmy podobną taktykę, też graliśmy na trudnym terenie - mówił Mariusz Rumak. - Owszem, w pewnym momencie pojedynek z Wisłą Kraków sprowadził się do tego, co działo się w Lubinie, ale kontrolowaliśmy grę bez piłki i bardziej nasuwa mi się na myśl ta Legia.