Lech Poznań jak SC Freiburg, w poszukiwaniu lidera. Jeszcze nie wiadomo, kto nim jest

- Nie znaleźliśmy jeszcze nie mamy zawodnika, który sam potrafi przesądzić o losach meczu. Nie wykluczam, że taki lider w naszej szatni jest, ale jeszcze nie udało się go wyłonić. A musi odbyć się to spontanicznie, a nie przez wskazanie - mówi szkoleniowiec Lecha Poznań Mariusz Rumak przed piątkowym meczem z Wisłą Kraków.
Trener Mariusz Rumak zgadza się, że Lechowi Poznań brakuje zawodnika, który miałby spełniać w nim rolę lidera i podrywać zespół do walki w trudnych chwilach. To może wyjaśniać, dlaczego lechici mają kłopot z wygrywaniem meczów, w których jako pierwsi stracą gola. - Takim piłkarzem mógłby być ktoś, kto dokona przełomu. Np. strzeli gola po rzucie rożnym, czego w meczu z Jagiellonią Białystok był bliski Manuel Arboleda - zauważa trener Lecha Poznań. - Albo napastnik, który przedrybluje obronę i strzeli, taki napastnik jakim był niegdyś Artjoms Rudnevs.

Przykładem takiego piłkarza chociażby w Legii Warszawa jest Danijel Ljuboja. Szkoleniowiec Kolejorza nie wyklucza, że taki lider już jest w obecnej szatni Lecha i z czasem się ujawni. - Nie mogę jednak wejść do szatni i powiedzieć - ty będziesz liderem. Taki piłkarz musi się wyłonić spontanicznie, sam. To musi być szczere i akceptowane przez zespół - mówi. - Dlatego na siłę nie szukam lidera w szatni czy przez skauting. Szukam raczej zawodników, którzy będą pełnili rolę w organizacji gry i mentalnie się do tego nadają.

Poznański trener uważa, że lider w zespole wcale nie jest obowiązkowy. Jest wiele zespołów, które nigdy takowego nie miały i stawiały zdecydowanie na zespołowość. - Niemiecka drużyna SC Freiburg z 90. lat, która awansowała z 2. Bundesligi i pokonała później wysoko Bayern Monachium dokonała tego bez piłkarza, który by się wyróżniał. Tam uważano, że taki lider niepotrzebnie przyćmi zespół.

KTO POWINIEN BYĆ LIDEREM LECHA POZNAŃ?