Lech Poznań w Krakowie z Bartoszem Bereszyńskim w ataku?

Występ Bartosza Ślusarskiego w piątkowym meczu z Wisłą Kraków stoi pod znakiem zapytania. Niewykluczone, że Lech Poznań w szlagierowym meczu wyjdzie w ataku z ... 20-letnim piłkarzem, który w tym sezonie zagrał w ekstraklasie raptem 170 minut.
Wskazywać na to może obecność Bartosza Bereszyńskiego podczas konferencji prasowej przed meczem Lecha Poznań z Wisłą Kraków. Trener Kolejorza podkreśla bowiem, iż konferencja prasowa to integralna część meczu i wyznacza na nią gracza, który "w danym momencie jest dla Lecha istotny".

Bartosz Bereszyński "w danym momencie jest istotny", gdyż kontuzjowany jest pierwszy napastnik Lecha Bartosz Ślusarski. Nie wiadomo, czy wydobrzeje do piątku. A jeśli nie, wtedy 20-latek może zająć jego miejsce. Kolejorz ma w zanadrzu Vojo Ubiparipa, Aleksandara Tonewa czy Gergo Lovrencsicsa, ale oni raczej w ataku nie występują. Czy trener Mariusz Rumak zaryzykuje aż tak bardzo? Bartosz Bereszyński zagrał raptem 170 minut w sześciu meczach tej rundy, nie strzelił gola. Jeszcze latem wydawało się, że znów zostanie wypożyczony do niżej notowanego klubu, ale przekonał szkoleniowca dobrymi występami w sparingach.

- Lech obserwował mnie przez rok mojej gry w poprzednim klubie, Warcie Poznań i trenerzy wiedzieli, czy zrobiłem tam postęp czy nie. Na pewno dobra postawa w letnich sparingach mi pomogła. Rozmawiałem po nich o swojej przyszłości z trenerami i uznaliśmy, że mogę grać w Lechu. To mój ulubiony klub, od dziecka marzyłem, by w nim grać - mówi młody zawodnik, którego ojciec Przemysław Bereszyński był opoką i znakomitym graczem Kolejorza w latach 80. i 90. Brał udział chociażby w słynnych meczach z FC Barceloną w 1988 roku czy też z Olympique Marsylia w 1990 roku.

- Jestem gotowy do występu przeciwko Wiśle Kraków - mówi odważnie jego syn. - Wisła to mocny zespół, mecz z nią to pewien szlagier polskiej piłki, ale jedziemy tam po trzy punkty i jestem przekonany, że je zdobędziemy. Na pewno nas na to stać. Potencjał obu zespołów na to wskazuje, że to może być ładny, ofensywny mecz.

Bartosz Bereszyński nie strzelił jednak dotąd gola dla Lecha. - Pracuję na treningach nad tym, by skuteczność była lepsza. Wychodzę z założenia, że może być lepiej, ale widzę u siebie postęp - uważa. - Każdy z nas nie może się doczekać piątkowego meczu, by zrehabilitować się za porażkę z Jagiellonią przed kibicami.

Konkurentem do gry w ataku Lecha jest inny bardzo młody piłkarz, Patryk Wolski. On ma już gola na koncie, strzelił go w pojedynku z Piastem Gliwice. - Patryk jest młodszy ode mnie o rok, to fajny chłopak o dużym potencjale - ocenia Bartosz Bereszyński. - Między nami jest zdrowa konkurencja, mobilizuje mnie ona do pracy. Czy Patryk jest skuteczniejszy ode mnie? O jedną bramkę. Na treningu nie przyglądam się ani jemu, ani Bartkowi Ślusarskiemu. Patrzę na siebie.