Sport.pl

Kiedy znów w Lechu Poznań zagra Tomasz Kędziora?

Minuta w pucharowym meczu w Kazachstanie i pół godziny w ostatnim ligowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok - tak wygląda dorobek Tomasza Kędziory w pierwszej drużynie Lecha Poznań. Jak długo kapitan reprezentacji Polski do lat 19 będzie czekał na swoją kolejną szansę w klubie?
W meczu z Jagiellonią Białystok Tomasz Kędziora - nominalny prawy obrońca, który w reprezentacyjnej drużynie Janusza Białka grywa też na środku obrony - zagrał tylko dlatego, że zawieszony za kartki był Kebba Ceesay. Ale i to nie wystarczyło, bo w pierwszym składzie pod nieobecność Ceesaya na prawej obronie wyszedł Hubert Wołąkiewicz. Dopiero jego kontuzja pozwoliła na ligowy debiut zdolnego 19-latka. - Już w przerwie trener kazał mi się intensywnie rozgrzewać, miałem być w każdej chwili gotowy do wejścia na boisko - mówi Tomasz Kędziora. - Kto wie, może zagrałbym nawet jeśli Hubert nie doznałby kontuzji? - zastanawia się.

Po meczu trener Mariusz Rumak chwalił postawę młodego zawodnika. - Przeanalizujemy to jeszcze dokładnie, ale na gorąco wydaje mi się, że nie popełnił żadnego błędu. Gdy okazało się, że zmiana Wołąkiewicza jest konieczna, ani chwili nie wahałem się co do tego, kto ma go zastąpić. Wejście na boisko Tomka Kędziory w tym momencie było naturalne - mówił szkoleniowiec.

- Ten mój debiut to jedyny dla mnie pozytyw z tego meczu. Drużyna przecież przegrała i to w dodatku u siebie. Jak zagrałem? To nie ja powinienem siebie oceniać, od tego jest trener i kibice. Ale źle chyba nie było, nie czułem żadnej tremy - opowiadał po środowym treningu Tomasz Kędziora, dla którego debiut nie oznaczał awansu w hierarchii drużyny. Po zajęciach razem z innymi młodymi lechitami - Szymonem Drewniakiem czy Karolem Linettym (on na debiut wciąż czeka) zbierali piłki i sprzęt treningowy.

W piątkowym meczu z Wisłą Kraków o występ Kędziorze będzie trudno. Do składu wraca bowiem Kebba Ceesay. - Trener wie, że jestem gotowy. A kto zagra, to już zależy od niego - mówi młody obrońca Lecha.

Więcej o: