Sport.pl

Jagiellonia Białystok zawsze przegrywa w Poznaniu. Fatum? [WIDEO]

Trudno znaleźć zespół, który w potyczkach z Lechem w Poznaniu miałby tak fatalny bilans jak Jagiellonia Białystok. Od sierpnia 1987 roku, gdy zagrała tu po raz pierwszym, nie wywalczyła choćby jednego remisu! Czy tradycja zostanie podtrzymana podczas sobotniego starcia obu ekip na Bułgarskiej?
Spotkanie Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok rozpocznie się o godz. 18 i jeśli Jagiellonia zdobędzie w Poznaniu jakiekolwiek punkty, to zrobi to pierwszy raz w dziejach. Do tej pory na Bułgarskiej tylko przegrywała i to niekiedy dotkliwie. Zmieniali się trenerzy Jagi, jej skład, ale zasada, że w Poznaniu dostaje baty, pozostawała. Już w pierwszym pojedynku w Poznaniu białostoccy piłkarze ulegli na Bułgarskiej 0:1 po takim oto golu nieżyjącego już Henryka Miłoszewicza:

Już w 1992 roku doszło do klęski Jagiellonii aż 0:5 na stadionie, który dziś trudno poznać.



Najwyższa porażka miała miejsce za czasów trenera Franciszka Smudy, w 2008 roku.



Po Stefanie Białasie zespół Jagiellonii przejął Michał Probierz i poprowadził do sukcesów, ale i on przegrywał w Poznaniu bez strzelonego choćby gola. Rok temu Jaga uległa aż 1:4 po dość kuriozalnej bramce.



- Nie wierzę w fatum. Jeśli jednak ciągle się mówi, że coś się nigdy nie zdarzyło, więc nie zdarzy się i tym razem, to dochodzi do samospełniającej się przepowiedni - mówi trener Kolejorza Mariusz Rumak. Na mizerny dorobek Jagiellonii podczas meczów w Poznaniu patrzy inaczej: - Uczulam piłkarzy, by ustrzegli się pierwszego razu.

Według Mariusza Rumaka, wpadki Jagiellonii w Poznaniu są dowodem na poparcie jego tezy, iż zbyt częste zmiany trenerów nie prowadzą do niczego dobrego. Podczas poprzedniego meczu Jagi na Bułgarskiej, który miał miejsce rok temu, drużynę z Białegostoku prowadził Czesław Michniewicz. Obecny szkoleniowiec Tomasz Hajto pracuje od zimy.

Więcej o: