Sport.pl

Lech Poznań drużyną bez obrażonych piłkarzy

- Kadra zespołu nie może być zbyt liczna - mówi trener Lecha Poznań Mariusz Rumak. Niedawno narzekał, że brakuje mu możliwości, by dać szanse gry wszystkim, którym by chciał. Czy to znaczy, że aby ktoś nowy mógł trafić do Lecha Poznań zimą, ktoś inny będzie musiał odejść?
Trener Mariusz Rumak nie tylko doprowadził Lecha Poznań na pozycję lidera ekstraklasy (przynajmniej do poniedziałku wieczorem i meczu Pogoń Szczecin - Legia Warszawa). Doprowadził także do sytuacji, w której nie ma w drużynie piłkarzy obrażonych. Takich, o których Ivan Djurdjević mówił kiedyś, że ze spuszczoną głową podpierają ściany. - Nie ma już takich nikomu niepotrzebnych graczy, którzy gdzieś tam się snują ze spuszczoną głową i świadomością, że choćby nie wiem co robili, i tak nie mają szans zaistnieć. Teraz każdy jest istotny - komentował zaraz po objęciu posady trenera przez Mariusza Rumaka.

Za czasów poprzedniego szkoleniowca Hiszpana Jose Bakero tak właśnie było. Cała gromada graczy Kolejorza wiedziała, że szans na występ i tak nie mają. Owszem, hiszpański trener stosował rotację w składzie, ale przypadkową, niekiedy wręcz - takie można było odnieść wrażenie - losową. Zmiany w kadrze nie były wypadkową wzrostu czy spadku formy, postawy na treningu czy choćby reakcją na ustawienie i taktykę rywala.

To odróżniało wcześniejszą hiszpańską gospodarkę zasobami Lecha od obecnej. Szkoleniowiec takiego klubu jak Lech, który ma ambicje nie tylko walczyć i zdobywać laury, ale również wprowadzać do zespołu coraz więcej nowych graczy i wychowanków (co bywa niekiedy sprzeczne), musi gospodarować zasobami wyjątkowo rozważnie. Każda decyzja personalna pociąga za sobą konsekwencje także w kwestii psychiki i morale zespołu. Każda decyzja nielogiczna to morale rozbija. Nawet jednak posunięcie oparte na logice treningu może doprowadzić do frustracji piłkarza nim dotkniętego.

Niemal w każdym zespole na świecie, którego kadra musi być nieco szersza niż potrzeby nieuchronnie tworzą się podziały na tych zadowolonych grą i sfrustrowanych przesiadywaniem na ławce. Gniew i rozżalenie tej drugiej grupy potrafią rozsadzić zespół. W obecnym Lechu Poznań udało się tej sytuacji uniknąć. W Kolejorzu właściwie nie ma piłkarzy obrażonych.

Obrażony, a przynajmniej rozżalony mógłby być Jakub Wilk, którego trener Mariusz Rumak nie widział w drużynie. Mógłby chodzić do mediów, wypłakiwać się, narzekać. Jakub Wilk zacisnął jednak zęby i trenował, aż szkoleniowiec najpierw delikatnie, a potem coraz dobitniej przyznawał, że chyba pomylił się co do niego. Jakub Wilk spod ściany, którą podpierał, wrócił do składu. Na ile skończyło się to dobrze dla Lecha, to już kwestia dyskusyjna, ale sam fakt takiego rozwoju sytuacji z jego udziałem jest interesujący.

W jeszcze bardziej opłakanym stanie mógł być Vojo Ubiparip - stłamszony, zahukany, pełen kompleksów, gdy nie miał szans na wygranie rywalizacji choćby z Bartoszem Ślusarskim. Dostał jednak szansę w meczu z Górnikiem Zabrze. Pamiętamy, jak się to skończyło - został gremialnie wygwizdany, gdy potykał się o własne nogi. Dostał jednak szansę kolejną i w piątek skończył mecz z Zagłębiem Lubin z pięknym golem na koncie, spoconym czołem po efektywnym wysiłku w defensywie i z uśmiechem na ustach. Stal się kolejnym graczem podniesionym z psychicznych ruin.

Dodajmy do tego jeszcze kilka innych przykładów - Jacka Kiełba, który z Lechem się pożegnał, ale twierdzi, że nie ma za to pretensji ; Marcina Kamińskiego, który pogrzał ławę w sierpniu i wrześniu, by znów wrócić do kadry - także bez żadnych pretensji; Patryka Wolskiego, który w tym doborowym gronie lechitów znalazł szansę dla siebie i strzelił gola... Szansę gry - choć z ławki - dostaje nawet Aleksandar Tonew, który po wejściu wygląda jak rozdrażniony lew, kipiący adrenaliną i chęcią pokazania światu, kto tu umie grać w piłkę.

To wszystko wskazuje na to, że gospodarka zasobami w Lechu Poznań ma dziś ręce i nogi, skrępowane za czasów poprzedniego szkoleniowca. Pogodzone zostały woda z ogniem - dawanie szansy gry maksymalnie szerokiej grupie piłkarzy z wynikiem.

W końcu minimum do wieczora liderem ekstraklasy jest zespół, w którym nie ma podpierających ściany, obrażonych zawodników.

Więcej o:
Komentarze (3)
Lech Poznań drużyną bez obrażonych piłkarzy
Zaloguj się
  • ph74

    Oceniono 22 razy 20

    Należy pogratulować Rumakowi że zrobił ,,porządek'' w szatni.

  • penkin

    Oceniono 21 razy 17

    i na tym polega wielkośc trenera Rumaka.

  • kkskris1

    Oceniono 5 razy -3

    bla bla bla poczekajmy nie popadajmy w huraoptymizm Bakero też miał super start a potem wszyscy grali przeciw niemu[plus protest parówek] poczekajmy z ocenami do wiosny i to tej późnej bo jak na razie gra nie powala [delikatnie mówiąc] 30 minut ładnej gry w Lubinie wystarczyło ale ledwie ledwie a przypisywanie zasług trenerom w naszej kopanej jest na wyrost bo wystarczy chwilowa chęć gry ze strony kopaczy i można wygrać ze wszystkimi taki to poziom i nic nie poradzimy można tylko mieć nadzieje że będzie im się chciało

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX