Sport.pl

Nie było powodów do obaw. Polacy rozgromili Maltę 5:0

- Jako faworyt czujemy się źle - mówił przed meczem Polaków z Maltą w eliminacjach Mistrzostw Europy do lat 19 trener Janusz Białek. Złego samopoczucie Polaków nie było widać. Z wyraźną przewagą nad grającą otwarty futbol Maltą wygrali oni aż 5:0.
W pierwszym meczu turnieju eliminacyjnego w Wielkopolsce, z którego awans do kolejnej fazy zdobywają dwie najlepsze ekipy, młodzi polscy piłkarze z kłopotami wygrali w Plewiskach z San Marino 2:0. W pojedynku z Maltą poszło im o wiele łatwiej, ale też Maltańczycy pod wodzą serbskiego trenera (ale od wielu lat związanego już z maltańskim futbolem) Branko Nisevicia postanowili zagrać w sposób otwarty. Przez kwadrans byli nawet równorzędnym rywalem, odbierali piłki, próbowali wyprowadzać kontry. Później przewaga Polaków stała się przytłaczająca. Widać było różnicę klasy między nastolatkami z Polski i z Malty.

Mecz z Maltą we Wronkach oglądało mnóstwo polskich szkoleniowców, w tym przedstawiciele Lecha Poznań i Warty Poznań. W biało-czerwonych barwach grało od pierwszej minuty dwóch lechitów - Tomasz Kędziora i Karol Linetty. Co ciekawe, to właśnie poznaniacy stwarzali najgroźniejsze okazje bramkowe dla Polski nim jeszcze padła pierwsza bramka. Karol Linetty podaniem otworzył pole do popisu dla Mariusza Stępińskiego, a Tomasz Kędziora - zdobywca gola w meczu z San Marino - przeklinał siarczyście, gdy po jego wejściach piłka mijała bramkę.

Piłki łapała na trybunach grupa żywiołowo dopingujących dzieci (mecz odbywał się w środku dnia), która wśród wznoszonych haseł podniosła także: "Piłka nożna dla kibiców". Kiedy po jednej z akcji Polaków piłka znalazła się wśród nich, rozgorzał spór czy ją oddać stewardom ,czy też zostawić na pamiątkę. Przeważył pogląd, by być legalistą. Piłka została zwrócona przez chłopca, który ją złapał, ale koledzy pocieszali go skandowaniem hasła: "piłka nożna dla Łukasza".

Pudłujący Tomasz Kędziora wchodził do akcji przy stałych fragmentach gry, których Polska miała sporo i które okazały się silną bronią. Tak padła pierwsza bramka, gdy bita z rzutu wolnego przez Martina Kobylanskiego przeszła nogi wszystkich piłkarzy i dopiero Kamil Włodyka z Ruchu Chorzów dopchnął ją do bramki, by w ten sposób uczcić swoje urodziny. Uczcił je także i drugim golem w tym meczu, w drugiej połowie, tym razem po indywidualnej akcji rozpoczętej stratą piłki przez gości z basenu Morza Śródziemnego.

Goście ci już po pierwszej bramce przestali być groźni dla Polski. Tracili piłkę w środku pola, pozwalali polskim piłkarzom na wymianę podań i rozwijanie skrzydeł. Faulowali wreszcie, by ściągać w ten sposób na głowę bramkarza Jurgena Borga duże zagrożenie. Jeszcze przed przerwą nie opanowali zamieszania w polu karnym, w którym Piotr Zieliński (grający już dziś w Udinese) podwyższył prowadzenie, a po przerwie pozwolili Martinowi Kobylanskiemu na kolejną wrzutkę z rzutu wolnego - tym razem piłkę do siatki docisnął Gracjan Horoszkiewicz, zawodnik berlińskiej Herthy BSC. Gole Kamila Włodyki i grającego dziś w czeskiej lidze Jakuba Legierskiego zdemolowały Maltę do końca. W worku bramek nie znalazł się jednak tym razem ani jeden strzał gracza Lecha - Tomasza Kędziory czy Karola Linettego.

Polska - Malta 5:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Włodyka (21.), 2:0 Zieliński (38.), 3:0 Horoszkiewicz (53.), 4:0 Włodyka (60.), 5:0 Legierski (75.)

POLSKA: Rybicki - Sulewski, Horoszkiewicz, Kędziora, P.Stępiński - Kacprzycki (63. Biel), Linetty, Kobylański, Włodyka - M.Stępiński (69. Janeczko), Zieliński (59. Legierski)

MALTA: Borg - Mckay, Arab, Zerafa, Chircop - Bezzina, Muscat (71. Attard) - Micallef (78. Spiteri), Camenzuli - Montebello, Agius (58. Cremona)

Sędzia: Tonut Avram (Rumunia)

W drugim meczu Holandia wygrała w Szamotułach z San Marino 4:0. Polska i Holandia, które zmierza się jeszcze w bezpośrednim meczu we Wronkach, zapewniły sobie awans do kolejnej fazy.

Więcej o: