Trener HSV: Musiałem oszczędzić van der Vaarta

- Zawodnicy, których przyjazd do Poznania zapowiadaliśmy, jak chociażby Rafael van der Vaart, mają problemy zdrowotne. W perspektywie weekendu mamy mecz w Bundeslidze, więc musiałem ich oszczędzić - tłumaczył brak swoich największych gwiazd w meczu z Lechem trener HSV Hamburg Thorsten Fink.
Kibice w Poznaniu mieli prawo być rozczarowani tym, że na pożegnalny mecz Artjomsa Rudnevsa trener HSV Hamburg przysłał mocno rezerwowy skład. Najbardziej znanymi piłkarzami byli w nim - oprócz oczywiście Rudnevsa - Czech Petr Jiracek czy Jeffrey Bruma, brat znanego z występów w Arce Gdynia i Lechu Marciano Brumy. Zabrakło największej gwiazdy niemieckiej drużyny, holenderskiego wicemistrza świata Rafaela van der Vaarta. - To przez uraz mięśniowy - tłumaczył trener Thorsten Fink, a niemieccy dziennikarze tylko uśmiechali się pod nosem. Lech mógł się poczuć jak... HSV w sierpniu, gdy na 125-lecie do Hamburga sprowadzono FC Barcelonę. Katalończycy wystawili wówczas skład złożony z młokosów, a reklamujący mecz na plakatach rozwieszonych w całym mieście Leo Messi przyjechał tylko dlatego, że tak skonstruowana była umowa. Nie zagrał z powodu kontuzji.

- Z pierwszej połowy jestem zadowolony, z drugiej już nie. Denerwował mnie wówczas brak zaangażowania moich piłkarzy. Jestem zły, że nie wykorzystaliśmy szans, bo ja zawsze chcę wygrywać, nawet w meczach towarzyskich. Zaimponowała mi organizacja spotkania, Artjoms mógł pożegnać się pięknie pożegnać z poznańską publicznością. W Hamburgu jesteśmy z niego zadowoleni, rozwija się, robi postępy - mówił trener hamburczyków.

Trener HSV ściemniaczem tygodnia? Podyskutuj na facebooku POZNAN.SPORT.PL!