Sport.pl

Lech Poznań - Pogoń Szczecin 1:1. Piotr Reiss na boisku, oblężenia bramki i ... remis

Gdy w 73. minucie Piotr Reiss zbliżył się do linii bocznej, gotowy do zmiany, stadion zawrzał i zaczął bić brawo. Po trzech latach przerwy legendarny, 40-letni dziś napastnik wrócił do Kolejorza przy niebywałych owacjach 30-tysięcznej widowni, jakich w Poznaniu nie było dawno. Przy stanie 1:1 miał pomóc zdobyć zwycięskiego gola w meczu z Pogonią Szczecin. Robił, co mógł, jak cały Lech, ale nie zdołał.
Od pięciu lat Lech Poznań nie miał okazji grać z Pogonią Szczecin, gdyż ta była zdegradowana do niższych ligi. Nawet jednak jeśli weźmie się pod uwagę ten fakt, to i tak 15 lat jakie minęło od ostatniej wygranej portowców z Lechem na Bułgarskiej to sporo. Z Lechem, zaznaczmy, gdyż przecież rok temu Pogoń wygrała na Bułgarskiej, ale w pierwszej lidze z poznańską Wartą. Gola dla Zielonych zdobył wtedy Piotr Reiss - kat Pogoni, który wbił jej również hat-tricka podczas owego ostatniego meczu z Lechem sprzed pięciu lat. Było wtedy 3:0 dla poznaniaków.

Nie tylko jednak z tego powodu kwestia Piotra Reissa była ciekawa podczas niedzielnego meczu Lecha z Pogonią. Od czasu powrotu do Kolejorza ponad trzy tygodnie temu nie miał on jeszcze okazji zagrać w żadnym meczu. Nie łapał się nawet do osiemnastek, za to ciężko trenował, by złapać formę odpowiadającą ekstraklasie. To odbiło się na nim mocno. W piątek trener Mariusz Rumak przyznał, że choć wie, iż mecz z Pogonią to idealny moment na pierwszy po trzech latach występ Piotra Reissa, to jednak dobro drużyny jest nadrzędne. 40-letni piłkarz znalazł się jednak w osiemnastce meczowej na Pogoń, co było już sporym wydarzeniem. Paradoksalnie Reissowi byłoby łatwiej wejść na boisko wtedy, gdy drużynie się nie układa, bo przy pewnym prowadzeniu na szansę czekali juniorzy.

A Lechowi się układało. Pogoń - jak przystało na ambitnego beniaminka, który po pierwszej kolejce był współliderem ekstraklasy - ruszyła bez kompleksów na gospodarzy i stworzyła dwie okazje podbramkowe, ale już w 6. minucie ukąsił Kolejorz. Tak jak Bartosz Ślusarski nie strzelał goli całymi miesiącami, tak teraz wbija bramki co kolejkę. Trafił w Bełchatowie, trafił teraz - również głową, na którą dostał dobre dośrodkowanie od Luisa Henriqueza. Strzelec wyborowy Bartosz Ślusarski - kto by jeszcze kilka miesięcy temu podpisał się pod takim hasłem?!

Była więc radość, zaległa kołyska dla syna Huberta Wołąkiewicza (ostatnio lechici o niej ... zapomnieli), wizja rozbicia Pogoni jak przed pięciu laty. Nic jednak z tego. Szczecinianie tak jak wyglądali na zmotywowanych do parcia ku wygranej, tak też czynili. Do gola i kołyski Lech dorzucił błąd Jasmina Buricia i Kameruńczyk Donald Djousse wyrównał.

Na dodatek hasło "Bartosz Ślusarski - strzelec wyborowy" dość szybko przestało obowiązywać. Piłkarz nazywany niekiedy żartobliwie "BŚ 18" (w nawiązaniu do CR7, jak określa się Cristiano Ronaldo) zmarnował w 34. minucie okazje bramkową tak niebywałą, że aż trudno w to uwierzyć. Po świetnym podaniu Kebby Ceesaya pędził na bramkę, minął nawet bramkarza, ale zamiast strzelać, biegł z piłką dalej, aż kąt zrobił się za ostry i lechita trafił nie do pustej już bramki, ale w boczną siatkę. Nie było wtedy na stadionie chyba nikogo - z fanami Pogoni włącznie - kto nie złapałby się za głowę.

A był to moment, w którym Kolejorz miał duże problemy, tracił masę piłek, a pobudzona Pogoń zdobywała przewagę i miała okazje do strzelenia gola. Wyglądało to niepokojąco dla Lecha. I w takiej sytuacji Bartosz Ślusarski nie skonsumował okazji podanej mu na patelni i to w buraczkach!

Paradoksalnie jednak po tej niebywale spartolonej okazji to lechici odzyskali kontrolę nad meczem. Pogoń spuściła z tonu i do przerwy to Kolejorz ją nękał. A kibice zadawali sobie pytanie: czy taka okazja, jaką miał BŚ18 jeszcze się trafi?

Może nie taka, ale trafiła się - cztery minuty po przerwie Aleksandar Tonew w wyczyszczonym polu karnym strzelał na wprost, ale za lekko i w bramkarza. Tej fantastycznej okazji lechici też nie wykorzystali, a po strzale Łukasza Trałki piłka wpadła w słupek.

Ostatnie 25 minut, gdy najgłośniejsza postać meczu Bartosza Ślusarskiego zmienił Bartosz Bereszyński, lechici grali z dwoma napastnikami - aktywny w tym spotkaniu Węgier Gergo Lovrencsics wysunął się mocno do przodu. Drugi z Bartoszów także jednak pudłował - jego kiks doprowadził do tego, że szczeciński bramkarz rzucał się pod nogi poznaniaków na linii pola karnego. (a może już poza nim)

Sytuacja nabrała temperatury, gdyż w 69. minucie drugą żółtą kartkę w meczu obejrzał kapitan Pogoni Edi Andradina. Publiczność zawrzała, wietrząc podwojenie szans na wbicie zwycięskiego gola, a przy linii bocznej coraz intensywniej rozgrzewał się Piotr Reiss. Gdy tylko zbliżył się do strefy zmian, stadion zawrzał, a gdy wszedł na plac, rozległ się ryk i owacje, jakich tu dawno nie słyszano.

Piotr Reiss miał 17 minut gry. Tyle czasu miał też Lecha na zdobycie gola w tej części gry, w której wyraźnie już dominował. Zamknięta w polu karnym Pogoń nie przypominała już drużyny z początku meczu, teraz tylko starała się przetrwać. Trener Mariusz Rumak wpuścił jeszcze na boisku Jakuba Wilka - wszystkie atuty z ławki. Lech niemal cały czas utrzymywał się piłce, rozgrywał ją, wymieniał, nawet składnie, ale gola zdobyć nie mógł.

WASZA OCENA MECZU? PODYSKUTUJMY NA FACEBOOKU

Więcej o:
Komentarze (15)
Lech Poznań - Pogoń Szczecin 1:1. Piotr Reiss na boisku, oblężenia bramki i ... remis
Zaloguj się
  • dave80

    Oceniono 11 razy 7

    " z Pogonią Szczecin, gdyż ta była zdegradowana do niższych ligi. " że co proszę?? Jaka zdegradowana. Pogoń odbudowywała się o IV ligi. Inaczej niż Lerch, który stał się Amicą i tak powinna się nazywać ta drużyna Amica Poznań

  • czyli.kon.karne

    Oceniono 4 razy 2

    reiss...

    jaki klub taka ikona
    jaka ikona taki klub

    ==============
    भाड़ में जाओ तुम, गधे!!!

  • losiu4

    Oceniono 10 razy 2

    może to nie był dobry pomysł by angazować ludzi zamieszanych w handel meczykami? To moze pecha przynosić...

    Pozdrawiam

    Losiu

  • perun1984

    Oceniono 3 razy 1

    Jest coś takiego jak domniemanie niewinności. Jest też coś takiego jak wyrok, który jeszcze nie zapadł. Wszystkich baranów, którzy Piotra skreślają, bo myślą o nim winny, pozdrawiam środkowym palcem.

  • archon21

    Oceniono 5 razy -1

    To jest wstyd, że człowiek z wyrokiem za sprzedawanie ogromnej ilości meczów gra w Ekstraklasie. Tak długo jat ten przestępca będzie grać to Lechowi nie będę życzył dobrze.
    Na kazdym innym stadionie powinno się go ostro wygwizdywać jak tylko pojawi się na murawie.

  • kossaga

    Oceniono 5 razy -3

    tylko Widzew
    olać Lecha!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX