Jakub Wilk: Robię swoje, nie opieprzam się

- Nie liczyłem na grę w tym meczu, byłem zdziwiony że w ogóle pojechałem do Bełchatowa. Wszedłem i zrobiłem swoje - mówi piłkarz Lecha Jakub Wilk, którego podanie otworzyło Bartoszowi Ślusarskiemu drogę do bramki GKS.
Jakub Wilk latem miał odejść z Lecha - po tym, jak wrócił z wypożyczenia do Lechii Gdańsk usłyszał od trenera Mariusza Rumaka, że ma sobie szukać nowego klubu. - Miałem odejść do Lechii, ale kluby się nie dogadały, nie dogadałem się też ja. Mam ważny kontrakt i w styczniu mogę podpisać umowę z innym klubem. Na razie jednak mnie to nie interesuję i robię swoje - mówi Jakub Wilk.

- Wiadomo, że do tej pory trener nie widział mnie nawet w osiemnastce, nie byłem przez niego brany pod uwagę. Ja się nie opieprzałem, nie obrażałem, robiłem swoje i ostro pracowałem. Jak widać z efektami, bo wszedłem i dałem coś zespołowi. Czy dałem do myślenia trenerowi? No, to się trzeba trenera spytać. Dobrze wiem jednak, że moja postawa pozostawia wiele do życzenia, bo jestem zupełnie poza rytmem meczowym - dodał. - Szczerze mówiąc, nie liczyłem na grę w meczu z GKS. Wiadomo, że kontuzji doznał Ivan Djurdjević, ale mogło tak się zdarzyć, że w ogóle bym nie przyjechał do Bełchatowa. Gdy już trener wziął mnie do kadry meczowej, nie liczyłem na to, że wyjdę na boisko, bo analizując dotychczasowe spotkania łatwo dojść do wniosku, że raczej inni zawodnicy byli bliżej składu - mówił piłkarz Lecha.