Mistrz z Lechem Poznań i nowy trener Ruchu Jacek Zieliński mógł pracować w Kazachstanie

- Polonia Warszawa była specyficznym miejscem. Tam nie było dyskusji o pieniądzach, tylko człowiek na to, co proponowali, jedynie kiwał głową z uśmiechem. Trudno oczekiwać, żebym w Lechu zaczynał z nie wiadomo jakiej półki. To taki klub, w którym najważniejsze jest się przebić, co mnie się akurat udało - mówi Jacek Zieliński, były trener Kolejorza i nowy szkoleniowiec Ruchu Chorzów w rozmowie z Weszło.
Trener Jacek Zieliński opowiada też ...

O zwolnieniu z Lecha Poznań: To przykry moment dla polskiego trenera, kiedy traci się pracę w chwili, na którą czeka się całe życie. Ograć Manchester City u siebie. Zadra była, ale odeszła już w niebyt i z Lecha wyniosłem same pozytywne wspomnienia.

O kontaktach z poznańskimi dziennikarzami: Mam się tłumaczyć, że skończyłem dzienne studia w normalnym państwie? Bycie wuefistą to powód do niepokoju lub wstydu? Po rewanżu z Dnipro Dnipropietrowsk powiedziałem, że skoro wygrał trener wuefista, który znalazł się w polskiej piłce przypadkowo, to dziś jest święto wszystkich wuefistów. (...) W Lechu miałem dobre relacje z lokalnymi dziennikarzami, był jeden, który mnie atakował i szukał kwadratowych jaj, ale to wszystko minęło. Po odpadnięciu z Pucharu Polski po meczu ze Stalową Wolą i decyzji o odstrzeleniu ze składu Rengifo zostałem bardzo mocno zaatakowany przez jednego pana. Stale mu coś nie pasowało, był zakochany - podejrzewam - w trenerze Smudzie i widocznie nie byłem rozmiarem kapelusza, który mu pasował. Ale wyniki zawsze uspokajają.

O kryzysie finansowym w polskich klubach: Ekonomia zmusi kluby do tego, by rezygnować z drogich zagranicznych zawodników i korzystać z lokalnego rynku. Trzeba będzie wrócić do korzeni, obserwować najniższe ligi, bo już teraz widać, że kryzys się zbliża, pieniędzy jest coraz mniej, wydaje się je coraz rozsądniej. Lech, Wisła i Legia też zaciskają pasa i nie wyrzucają pieniędzy na prawo i lewo. A ten kryzys dopiero nas dotknie, więc trzeba zwolnić z głupimi wydatkami. Ale czy to sprawi, że poziom wzrośnie i nagle zaczniemy gonić Europę? Tego już nie powiem.

O propozycji pracy w Kazachstanie: Brałem [to pod uwagę], ale po dłuższym zastanowieniu uznałem, że mam jeszcze czas na wyjazd za granicę, tym bardziej, że przyszła propozycja z Polonii. Ale regularnie śledzę tamtejszą ligę i drzwi sobie tam jeszcze nie zamknąłem. (...) Nam się po prostu wydaje, że wciąż jesteśmy potęgą w piłce, a wyniki pokazują coś przeciwnego. Ja już cztery lata temu przestałem się śmiać z Azerbejdżanu i Kazachstanu. Starcia z tymi zespołami będą dla nas prawdziwymi bitwami. Gonią Europę w tempie Intercity.

Polskie kluby i polscy piłkarze...