Seweryn Gancarczyk: Pokazać, że niesłusznie mnie skreślono

Z Lechem Poznań zdobył swój jedyny tytuł mistrza Polski, ale z Bułgarskiej odszedł po cichu, po wielomiesięcznym odsunięciu od pierwszej drużyny. Teraz Seweryn Gancarczyk przyjeżdża do Poznania jako piłkarz Górnika Zabrze.
Minęło już piętnaście miesięcy od meczu z Koronę Kielce (4:0), ostatniego występu Seweryna Gancarczyka w barwach Lecha Poznań. Po zakończeniu sezonu 2010/11 trener Jose Bakero odsunął byłego reprezentanta Polski od składu, co tłumaczył koniecznością odchudzenia kadry drużyny, która w kolejnym sezonie miała z głowy występy w europejskich pucharach. Seweryn Gancarczyk trafił do poznańskiego "Klubu Kokosa", nie mógł trenować z pierwszym zespołem, jeździł za to do Wronek na zajęcia Młodej Ekstraklasy. - Jeśli klub chce odejścia piłkarza, a nie chce tego sam piłkarz, to wysyłają go do Młodej Ekstraklasy. Albo zupełnie odsuwają na boczny tor i każą biegać w samotności. Ktoś powinien się zainteresować tym zjawiskiem. Nawet jeśli klub nie zalega takiemu zawodnikowi z pieniędzmi, niszczy mu karierę, marnuje jego czas i uprzykrza życie. Gdybym nie rozwiązał kontraktu z Lechem, do dziś musiałbym codziennie wstawać z samego rana i jeździć do Wronek dwa lub trzy razy na dzień. Na dłuższą metę mało kto by to wytrzymał. Chodzi też o rodzinę, o normalne życie - mówił piłkarz jesienią 2011 roku, gdy rozstał się z Kolejorzem.

Teraz po raz pierwszy od tamtego czasu będzie mógł zagrać przeciwko niemu. Wiosną Seweryn Gancarczyk był bowiem piłkarzem ŁKS Łódź, który pojedynek z Lechem rozegrał jeszcze w 2011 roku. - Na pewno jest to dla mnie mecz prestiżowy. Wiadomo, jak tam zostałem potraktowany. Będę chciał pokazać, że niesłusznie mnie skreślono. Jednak bez szaleństw. Liczyć się będzie kolektywna gra - mówi piłkarz w "Przeglądzie Sportowym", gdzie tłumaczy również, że wciąż odrabia zaległości treningowe.

W tekście opublikowanym przez oficjalną stronę Górnika Zabrze były lechita chwali Kolejorza: - Widać wyraźnie, że Lech doszedł już do siebie po nieudanych występach w europejskich pucharach. Gra bowiem bardzo ciekawą i skuteczną piłkę. Do wysokiej formy powrócił Manuel Arboleda, który wygrał rywalizację z Marcinem Kamińskim. Jest to na pewno teraz jeden z najmocniejszych punktów Lecha, ale myślę, że nasi napastnicy obnażą wszystkie jego słabe strony.

Piłkarz odnosi się też do piątkowego zatrudnienia przy Bułgarskiej Piotra Reissa. - Piotrek to ikona Lecha i bardzo dobry zawodnik - mówi Seweryn Gancarczyk. Podkreśla też, że on i jego koledzy z Górnika będą musieli uważać w Poznaniu na rzuty wolne i rzuty rożne Lecha. - Na przedmeczowym zgrupowaniu sztab szkoleniowy przedstawi nam jeszcze analizę gry Lecha i podpowie na co mamy zwracać szczególną uwagę. Na pewno jednym z takich elementów są stałe fragmenty gry w wykonaniu poznaniaków, po których zdobyli jak dotąd trzy z sześciu bramek - kończy blisko 31-letni obrońca.

PYTANIE. Czy Seweryn Gancarczyk przydałby się dziś Lechowi Poznań?