Sport.pl

Gergo Lovrencsics: Kluby z Węgier mnie chciały, ale za późno

Węgierski piłkarz Gergo Lovrencsics jest dziś jednym z najbardziej chwalonych graczy Lecha Poznań. Poznański klub wyciągnął go z małego, prowincjonalnego klubu Lombard Papa. Jak to możliwe, że czołowe kluby węgierskie go tam nie dostrzegły? Gergo Lovrencsics wyjaśnia...
- Otóż dostrzegły - mówi. - Na Węgrzech tak naprawdę liczy się tylko kilka klubów, może trzy i wszystkie się mną interesowały. Jednakże były opieszałe i ich oferty zbiegły się właściwie z ofertą ze strony Lecha Poznań, którą już wybrałem dla siebie. Było po prostu za późno, abym zmienił zdanie - wyjaśnił.

Piotr Rutkowski, członek rady nadzorczej Lecha Poznań i były szef skautingu w Lechu, opowiada jak zawodnik omal Kolejorza do siebie nie zraził. - Pojechaliśmy na jeden z jego meczów, a on zagrał akurat fatalnie - mówi. - To był tak zły występ, że aż nie mogliśmy w to uwierzyć, bo przecież obserwowaliśmy go od dawna i wiedzieliśmy, że dużo potrafi. Gergo nie wiedział wtedy, że go obserwujemy, więc gdy poszliśmy do niego, by zapytać go, co się stało, oniemiał. Zaczął się niemal trząść, był bardzo zdenerwowany. Prosił nas, byśmy go nie skreślali i był gotów zaraz pakować się i jechać z nami do Poznania.

Piotr Rutkowski uśmiecha się i mówi: - Prawda jest taka, że decyzja o transferze nigdy nie zapada na podstawie jednego meczu, ale dłuższych obserwacji - wyjaśnia. Owszem, bywa że fatalny występ może zepchnąć gracza na liście życzeń Lecha na niższa pozycję. Tak było n. z Islandczykiem Alfredem Finnbogasonem (niedawnym katem Śląska Wrocław w szeregach Helsingborgs IF) , obserwowanym przez Kolejorza w czasie, gdy grał jeszcze w belgijskim KSC Lokeren. Przyszedł na jego temat niepochlebny raport obserwującego go skauta i Islandczyk wypadł z pozycji nr 1 za plecy innego gracza z listy Lecha. Był nim Łotysz Artjoms Rudnevs z klubu TE Zalaegerszeg i to on trafił na Bułgarską.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Więcej o: