Sport.pl

Gergo Lovrencsics: Zainteresowanie mnie zaskoczyło, ale już nie boję się wywiadów

Węgierski piłkarz Lecha Poznań Gergo Lovrencsics mówi, że zainteresowanie mediów i kibiców, z jakim się spotkał w Poznaniu, przerosło jego oczekiwania. Daje sobie jednak z tym radę. - Zaczynam się przyzwyczajać i mam nadzieję, że już niebawem będę mógł ze wszystkimi rozmawiać po polsku - mówi Węgier.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Na razie Gergo Lovrencsics nie zna języka polskiego ,poza kilkoma słowami. Pod opieką wynajętych przez Lecha Poznań ludzi z hungarystyki uczy się jednak i zapewnia, że niebawem będzie umiał wypowiadać się po polsku. - Kiedy pierwszy raz miałem udzielić wywiadu, bałem się - nie kryje. - Przyszedłem z Węgier z bardzo małej drużyny Lombard Papa. Tam właściwie nie było żadnego echa moich występów. Tu jest zupełnie inaczej. Wiedziałem, że zainteresowanie w Polsce będzie większe, ale aż takiego się nie spodziewałem. Zaczynam się jednak przyzwyczajać - mówi.

Węgierski piłkarz należy do osób, które nie stronią od mediów. Lubi się wypowiadać, robi to chętnie i obszernie, albo przy użyciu tłumaczy z hungarystyki, albo po angielsku, którym włada dobrze.

- Dla mnie Poznań i Lech to zupełnie nowe przeżycie - mówi. - W małym miasteczku na Węgrzech, gdzie grałem, właściwie nic się nie działo. Tutaj nie mogę się nudzić. Zamieszkałem w Poznaniu z narzeczoną i specjalnie często spacerujemy po mieście, żeby je jak najlepiej poznać - wyjaśnia Gergo Lovrencsics.

Jak zapewnia, nie czuje się gwiazdą, a jedynie cieszy się z dobrego wejścia do Lecha i dotychczasowych udanych meczów. - Zainteresowanie także mnie cieszy. To mnie bardzo mobilizuje i zachęca do pracy - mówi.

Dodał, że nie zbiera żadnych wycinków prasowych na swój temat, natomiast robi to pilnie jego narzeczona. - Wysyła potem na Węgry, chwali się, że grałem. Ja na razie jeszcze tych prasowych tekstów nie rozumiem - tłumaczy Gergo Lovrencsics. - Na Węgrzech moja gra też budzi zainteresowanie, ale jest ona zależna od wyników Lecha Poznań. Gdy zespół wygrywał, telefon dzwonił cały czas i węgierscy dziennikarze mnie wypytywali. Jeśli przegrywa, nic takiego się nie dzieje.

Więcej o:
Komentarze (9)
Gergo Lovrencsics: Zainteresowanie mnie zaskoczyło, ale już nie boję się wywiadów
Zaloguj się
  • matio97

    Oceniono 16 razy 14

    Dobry chłopaczyna, ciekawe, gdzie go można spotkać na tych spacerach

  • retro79

    Oceniono 24 razy 12

    jaki fajny skromny chłopak. od razu widać ze nie polak.

  • paqero

    Oceniono 15 razy 11

    tylko w naszej lidze można zostać gwiazdą po jednym meczu, życzę mu jak najlepiej ale ten pompowany balonik na pewno mu nie pomoże, po 1 nieudanym meczu będzie mieszany z błotem

  • takisobiejac

    Oceniono 18 razy 8

    Lombard Papa to brzmi jak jakaś ekipa sponsorowana przez ojca jednego z piłkarzy. Ów ojciec ma lombard. To Lombard Papy :)

  • aron2004

    Oceniono 12 razy 6

    Papa to 33-tysięczne miasto na Węgrzech miejsce urodzenia byłego premiera Ferenca Gyurcsanyego

  • rafalblablabla

    Oceniono 5 razy 5

    Baardzo fajnie się wprowadził do klubu, jeśli utrzyma dłużej taką formę jaką teraz prezentuje, to obok m.in Ljuboji może być jedną z gwiazd naszej ligi. Powodzenia!

  • grzybniazpatatajnia

    Oceniono 12 razy 4

    teraz z niecierpliwością czekam na relację o tym jak węgier nauczył się przechodzić przez jezdnię i robić zakupy.

  • maarcoo19

    Oceniono 6 razy -4

    to zupelnie jak nasz Wojtek Pawlowski, podobna kultura i sposob bycia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX