Sport.pl

Trener Mariusz Rumak: Piłkarzy wystarczy przekonać, nie zmuszać

- Nie chcę rzucać piłkarzom haseł czy frazesów. Ja chcę ich przekonać do tego, że robienie czegoś ma sens. W wypadku meczu z Ruchem Chorzów przekonałem ich, by sobie ufali i by było ich więcej w polu karnym. Przed meczem z Polonią w Warszawie chcę ich przekonać, iż na wyjeździe można zagrać i wygrać tak, jak w domu - mówi trener Lecha Poznań Mariusz Rumak.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Lech Poznań swój najbliższy mecz ligowy rozegra w sobotę z Polonią w Warszawie. To szansa na wyjazdową wygraną, a takich zwycięstw w obecnym Kolejorzu mamy deficyt. Pod wodzą Mariusza Rumaka poznaniacy wygrali na wyjeździe tylko raz , był to jednak mecz bardzo ważny - kwietniowy pojedynek z Legią Warszawa. Trener Lecha podkreśla, że jeśli zespół wygra wszystkie mecze u siebie i nawet nie wygra, ale zremisuje wszystkie wyjazdowe, to skończy sezon z 60 punktami, a to najczęściej wystarcza do mistrzostwa. Jednakże wiadomo, że mecze wyjazdowe i postawa w nich drużyna często decydują o wyniku na koniec sezonu.

- Problem w wygrywaniu przez nas meczów wyjazdowych tkwi w psychice i w ścianach, które nas otaczają - mówi trener Mariusz Rumak. - Jasne jest, że przed swoją publicznością, gdy ma się wyraźne poparcie trybun, gra się lepiej i łatwiej.

Szkoleniowiec zaznacza, ze on nie jest w Lechu od zmuszania piłkarzy do czegokolwiek czy też narzucania swojej woli i swych decyzji. - Ja rolę trenera pojmuję jako rolę kogoś, kto przekonuje - mówi. - Przekonałem zawodników przy okazji meczu z Ruchem Chorzów, by sobie ufali i by było ich więcej w polu karnym. Teraz spróbuję ich przekonać, że i mecze wyjazdowe można wygrywać tak, jak te u siebie.

Zdaniem trenera, sposób treningów Kolejorza nie zmienił się, z wyjątkiem tych elementów taktycznych, które ćwiczy się pod kątem konkretnego rywala. W wypadku Polonii Warszawa, która gra systemem 1-4-4-2 nie znajdzie zapewne zastosowania figura trenowana przez lechitów przed meczem z Ruchem - zejście piłkarza w pole karne, by ściągnąć za sobą obrońcę i zostawić miejsce przeciwnikowi. Lech trenuje jednak inne elementy, które mogą przydać się na Konwiktorskiej.

- Zmieniła się natomiast nasza sytuacja psychologiczna. Pamiętamy, jak spadła na nas krytyka po meczu w Sztokholmie, a zwłaszcza po odpadnięciu z Pucharu Polski. Nie wymazaliśmy tego z pamięci, ale chcemy poprawić wizerunek. Po wygranej z Ruchem jest mniej obciążeń, więcej radości, a głowy sa podniesione wyżej - wyjaśnia.

Więcej o: