Sport.pl

Po porażkach Lech Poznań trenuje, a nie gada

Manuel Arboleda trenował w czwartek z zespołem Lecha Poznań z dużym bandażem na szyi. Dlaczego go ma, powiedzieć nie chciał, a raczej nie mógł. Lechitów obowiązują bowiem do piątku śluby milczenia
Trener Mariusz Rumak jednym zdaniem wyjaśnił, skąd ta powściągliwość w mowie. - Zespół musi się wyciszyć - powiedział. Wszelkimi komentarzami i przemyśleniami na temat sobotniego meczu z Ruchem Chorzów (godz. 18), który rozpoczyna sezon ligowy, oraz obecnej sytuacji w klubie trener i piłkarze podzielą się z dziennikarzami w piątek.

Wyciszony Lech (bez kadrowiczów Rafała Murawskiego, Marcina Kamińskiego, Aleksandara Tonewa i Luisa Henriqueza) trenował zatem wczoraj na bocznym boisku od ul. Ptasiej. Poznaniacy testowali krzyżowe podania - najpierw z przyjęciem, następnie z pierwszej piłki, podkręcając tempo. Potem poskakali nieco przez płotki. Wreszcie pograli w "dziadka", co sprawiło im wiele radości. Najstarsi piłkarze liczyli podania, podczas których zamknięci w środku gracze nie umieli odebrać piłki tym z zewnątrz, podającym ją sobie bez przyjęcia. Najlepsi przekraczali 20 podań. Co ciekawe, głośne "dwadzieścia" wykrzykiwał po polsku nawet Węgier Gergo Lovrencsics, który naszej mowy jeszcze nie zna - poza liczebnikami i kilkoma innymi słowami niezbędnymi w komunikacji na boisku.

Jeszcze większą trudność niż przerwanie łańcuszka przysparzały negocjacje z Manuelem Arboledą - najczęściej liczącym - na temat tego, czy było dotknięcie, czy nie. Rzadko kto był w stanie ograć Kolumbijczyka, ale jeszcze mniej liczne jest grono tych, którzy byli w stanie wygrać z nim taką dysputę. - No, amigo! - machał tylko palcem i stawiał tym palcem na swoim.

Do mowy Mickiewicza i Cervantesa doszła na treningu jeszcze mowa Szekspira. - Timing is very important! - krzyczał bowiem wyciszony trener Mariusz Rumak podczas treningu takiego rozegrania ataku, by wyprowadzić w pole obronę rywali. Krzyczał, widząc blisko siebie Gambijczyka Kebbę Ceesaya. - All the time!

- All the time! - odpowiadało z zaskakująco dużym opóźnieniem echo odbite od białego dachu stadionu, jakby spragniona zwycięstw publika na Bułgarskiej już wtórowała szkoleniowcowi. -... is very important, all the time!

Więcej o: