Sport.pl

Lech nie wygrywa, Poznań nie zarabia - oto skutki porażki ze Szwedami

Nawet ponad 20 mln złotych nie zarobi Lech Poznań przez to, że jego piłkarze tak wcześnie odpadli z europejskich pucharów. Części tej sumy nie zarobi też miasto, z którym klub dzieli się częścią wpływów
Lech Poznań już od maja, gdy zakwalifikował się do europejskich pucharów, swoją finansową przyszłość uzależniał od osiągnięcia jednego, mocno niepewnego celu: awansu do Ligi Europejskiej.

Droga do fazy grupowej tych rozgrywek była długa, po drodze musiał wyeliminować czterech rywali. Dwa pierwsi - ekipy Żetysu Tałdykorgan z Kazachstanu i Chazara Lenkoran z Azerbejdżanu - zostali pokonani, ale za niefart w losowaniu i wyciągnięcie w nim ekip z dalekiej Azji "Kolejorz" zapłacił kilkaset tysięcy złotych. Lech poległ na trzeciej przeszkodzie - został wyeliminowany przez szwedzki AIK Solna i wraz z tą porażką stracił szanse na duże pieniądze.

Jak duże? Od tego sezonu UEFA organizująca rozgrywki Ligi Europejskiej podniosła stawki dla drużyn, które do niej się zakwalifikują i w niej zagrają. Sam awans do LE oznaczał przychód w wysokości 1,3 mln euro. Do tego dochodzi 200 tys. euro za każdą wygraną i 100 tys. euro za każdy remis w tej fazie. Gdyby Lechowi udało się wyjść z czterozespołowej grupy (a zrobił to przecież dwa lata temu), mógł skasować dodatkowych 400 tys. euro za pierwsze miejsce bądź połowę tej sumy za drugą pozycję.

Ale pieniądze z UEFA to mniejsza część wpływów, jakie Lech mógł osiągnąć za udział w Lidze Europejskiej. Dwa lata temu, gdy po raz ostatni "Kolejorz" grał w fazie grupowej LE, na wszystkich meczach u siebie - z Red Bull Salzburg, Manchesterem City i Juventusem Turyn - miał na trybunach komplety widzów. Ceny biletów na te spotkania nie były niskie - spora część wejściówek kosztowała prawie 200 zł. W przypadku awansu w tym roku, przy ponadczterdziestotysięcznym stadionie i nawet nieco niższych cenach biletów, każdy z trzech meczów grupowych mógł dać Lechowi niecały milion euro! Gdyby podsumować te ewentualne wpływy, przekroczyłyby one 25 mln zł - a mniej więcej tyle właśnie Lech skasował za grę w Europie dwa lata temu. To pieniądze, które pozwoliłyby mu na kupno nowych piłkarzy, z którymi drużyna mogłaby powalczyć o mistrzostwo Polski. A tak, tnący koszty i pozbywający się najlepiej zarabiających graczy, Lech wydaje się skazany na ligowe średniactwo i kłopoty z zapełnieniem chociaż w połowie obiektu przy ul. Bułgarskiej.

Sportowa klęska Lecha oznacza też mniejsze wpływy dla miasta, które za prawie 800 mln zł wybudowało mu stadion. W umowie operatorskiej między Poznaniem a Lechem i zależną od niego spółką Marcelin Management jest bowiem punkt mówiący o przekazaniu do kasy miasta 7,5 proc. wpływów z tzw. dnia meczowego. W tej sumie mieszczą się zarówno bilety, jak i np. zyski ze sprzedanych w dniu meczu kiełbasek. Zatem jeśli Lech awansowałby do fazy grupowej Ligi Europejskiej, kasa miasta mogłaby się wzbogacić o dodatkowy ok. milion zł - nie licząc czynszu w wysokości 3,1 mln zł, który operator stadionu płaci bez względu na wyniki Lecha. To operator ponosi też koszty funkcjonowania stadionu - w tym wymiany trawy czy oświetlenia.

Przypomnijmy, że operator stadionu przy ul. Bułgarskiej wciąż nie sprzedał nazwy obiektu, z czego miasto ma dostać 30 proc., ale nie mniej niż 1 mln zł. Pół roku temu prezes Lecha Karol Klimczak posługiwał się opiniami niemieckiej firmy Sport+Markt, według której nazwa poznańskiego stadionu jest warta 1,5 mln euro (czyli ok. 6,5 mln zł) rocznie. Tyle płaci w Gdańsku PGE, która jest jednak spółką skarbu państwa. Pepsi płaci za obecność w nazwie stadionu Legii Warszawa ok. 6 mln zł za rok. Z kolei stadion w Lubinie był do niedawna Dialog Areną - rocznie kosztowało to sponsora 2 mln zł.

Szacunki prezentowane przez prezesa Klimczaka okazały się przesadzone. Lech nazwy nie sprzedał i w czasach kryzysu ma z tym spory kłopot - podobnie zresztą jak Wrocław, gdzie stadion także nie ma komercyjnej nazwy.

Klęską władz Lecha jest też to, że nie zdołały sprzedać miejsca na koszulkach piłkarzy. Poprzednia umowa z odzieżową firmą s.Oliver wygasła z końcem poprzedniego sezonu, Niemcy płacili klubowi za reklamę na torsach piłkarzy niecałe 4 mln zł rocznie. - Umowa się kończy, ale jesteśmy na to przygotowani. Zapewniam, że w nowym sezonie będziemy mieli sponsora na koszulkach - mówił wiosną wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak. Tymczasem sezon dla Lecha już się rozpoczął, nowego sponsora na koszulkach nie ma, a Lech w negocjacjach z potencjalnymi partnerami zszedł - według nieoficjalnych informacji - już do połowy tej sumy. Wciąż bez efektu. Teraz, po odpadnięciu z Ligi Europejskiej, będzie mu jeszcze trudniej, bo potencjalny sponsor będzie mógł się reklamować tylko w naszej ekstraklasie.

Ta dla Lecha zaczyna się w sobotę meczem na własnym stadionie z Ruchem Chorzów.

Więcej o:
Komentarze (9)
Lech nie wygrywa, Poznań nie zarabia - oto skutki porażki ze Szwedami
Zaloguj się
  • areq1971

    Oceniono 13 razy 13

    Ja tylko taki mały przytyk...jak Milan sprzedał Ibrachimovica to pojawiły się zwroty kasy za karnety jeśli ktoś był gotów zrezygnować..u nas sprzedali połowę składu z największym gwiazdorem Rudnevsem,włożyli beznadziejnych zawodników /Drewniak,Trałka,/ pozostawili tych którzy byli i będa nieudacznikami /ślusarski,Ubiparip/ i obniżyli ceny biletów o 15%:) Tak jak pisałem nie raz : jak kto głupi to niech płaci,ja już grosza im nie dam

  • jajasobierobicie

    Oceniono 13 razy 13

    Poznań zacznie zarabiać jak zatrzyma exodus firm i mieszkańców do ościennych gmin, jak zacznie inwestować w rzeczy które naprawdę przyciągną inwestorów do naszego miasta, jak przestanie łupić obywateli coraz wyższymi podatkami, daninami i opłatami, jak zacznie wydawać niemałą kasę z budżetu miasta z głową i z poszanowaniem rachunku ekonomicznego.Podstawowe pytania brzmią. Dlaczego tak się nie dzieje? Co stoi na przeszkodzie aby tak było?

  • mp.1976

    Oceniono 7 razy 7

    już w Lechu liczyli do przodu :) To tak jak w Amber GOLD :) I tu i tu się przeliczyli :)

    Teraz Lech będzie grał przy frekwencji max 15.000 na stadionie o pojemności około 43.000 - czyli przy obłożeniu obiektu 35% :) Ja na pewno się nie dołożę, bo i tak z gry wynika padaka, lepiej w TV ligę angielską pooglądać :)

    Pogratulować tylko właścicielom rewelacyjnego skautingu, polityki transferowej, doboru trenera, itd ... w sumie we wszystkich tych punktach zawalili, to dlaczego mieliby zarabiać ?

    Piłkarsko są zerem ... bo nawet poznańska WARTA gra w Pucharze Polski, a Lech ... tylko w lidze, jak zwykle na majstra, ale z samymi stażystami, to raczej tylko w połowie tabelki się znajdą :)

  • rogan

    Oceniono 7 razy 5

    cos czuje ze na stadionie bedzie srednio max 15 tys nikt na tak slabo grajacego lecha nie pójdzie, polityka pazernosci sie nie sprawdza!

  • ttoorroo05

    Oceniono 5 razy 3

    Co stoi? Zmiencie prezydenta miasta,albo niech go wywioza na taczkach z magistratu,jak sam nie ustapi.

  • chateaux

    Oceniono 1 raz 1

    Jak ocenić ten zarząd spółki, poza tym ze jest marionetką w rekach człowieka z Frankfurtu nie mającego formalnie nic wspólnego z KKS Lech Poznań SA?

    Lepiej niech sam poda się do dymisji, i zaoszczędzi wstydu kibicom Kolejorza, oraz spadku do 1 ligi samemu Lechowi....

  • chateaux

    0

    Nie, mecz ze Szwedami był tylko bezpośrednią przyczyną. W rzeczywistości, ważniejszy fest fakt ręcznego kierowania Lechem przez starego wronieckiego, mimo że nie ma zielonego pojęcia o sporcie i kierowaniu sportową spółką akcyjną i faktu że jest to niezgodne z prawem, oraz całkowitego żenującego wręcz wiernopoddaństwa mu zarządu spółki.

  • cehaem

    Oceniono 4 razy 0

    >Gdyby Lechowi udało się wyjść z czterozespołowej grupy (a zrobił to przecież dwa lata temu)

    Tak. I wlasnie dlatego dzis tego grajac z tymi samymi przeciwnikami by tego juz nie zrobil. Z powodu mikroskopijnych wrecz premii duze kluby wolaly odpuscic sobie LE i i skupic sie na wlasnej lidze, aby rok pozniej awansowac znow do przynoszacej zlote gory LM.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX