Sport.pl

Lech Poznań w Szwecji. Skoro sierpień, to czas na raki

1 sierpnia ląduje w Szwecji zespół Lecha Poznań, aby następnego dnia zmierzyć się w Lidze Europejskiej z AIK Solna. Ląduje akurat w dniu, w którym rozpoczyna się w Szwecji zbiorowe, kulinarne szaleństwo - kräftskiva.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Kräftskiva rozpoczyna się w Szwecji z pierwszym dniem sierpnia. To popularny tu zwyczaj, który zakorzenił się w XVII i XVIII wieku. Wtedy to Szwedzi rozpoczynają wydawania uczt, których głównym daniem są raki. W sierpniu wszystkie szwedzkie sklepy: spożywcze, papiernicze, a nawet księgarnie przypominają o rakowym święcie. Raki widać na wystawach, a uczty rakowe odbywają się zazwyczaj na świeżym powietrzu w formie biesiad dla całych rodzin i przyjaciół. Zazwyczaj, gdyż często zdarza się, że taką biesiadę przepędzą jednak do domów najliczniejsi i jedni z najstarszych mieszkańców Szwecji - komary. Jeśli odpuszczą, można zobaczyć Szwedów pałaszujących te skorupiaki pod wymyślnymi latarniami z papieru, na papierowych obrusach i ze specjalnymi nakryciami głowy oraz śliniakami przygotowanymi właśnie z okazji kräftskivy.

Raki podaje się z koperkiem i cebulą, a zapija się je dużymi ilościami wódki. To powoduje, że biesiady rakowe są dość głośne. Dodajmy, że ze względu na ceny alkoholu w Szwecji, zwyczajowo przynosi się na ucztę własne trunki. W Szwecji obowiązuje także prawo, które zabrania innym sklepom poza państwową siecią sprzedawać alkohole mocniejsze niż 3,5 procent.

Szwedzkie raki są ponoć wyjątkowo smaczne. Łapane w tutejszych czystych strumieniach mają najlepszy smak na całym świecie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu najlepsze restauracje w Paryżu, Berlinie, Londynie czy Mediolanie serwowały raki wyłącznie szwedzkie. Jednakże ostatnio Szwedzi coraz częściej sami jedzą raki importowane i mrożone. Przed laty poławianie raków było zawodowym zajęciem wielu Szwedów. Wabiło się je do zanurzonego w wartkiej rzece specjalnego kosza - drucianego szkieletu otoczonego siatką. Na jego dnie mocowano przynętę, głównie kawałek mięsa albo ryby, a górę stanowiło zmyślne, dość wąskie metalowe wieczko, które pozwalało rakom dostać się do środka, ale uniemożliwiało wyjście. W rzekach i licznych jeziorach południowej Szwecji łowiły całe osady.

Lech Poznań będzie miał okazję załapać się na kräftskivę, natomiast już po jego wyjeździe rozpocznie się kolejne tutejsze szaleństwo kulinarne - Surströmmingspremiären, czyli uczty z kwaszonych śledzi, trzymanych w beczkach. Te śledzie tradycyjnie zaczyna się spożywać w Szwecji w trzeci czwartek sierpnia.

Lech Poznań okaże się lepszy od AIK Solna?
Więcej o: