Sport.pl

Łukasz Trałka: Chazar Lenkoran właściwie nam nie zagrażał

Łukasz Trałka wystąpił w Lechu Poznań po raz pierwszy od pierwszego meczu z Żetysu Tałdykorgan, w którym odniósł kontuzję. W pojedyneku z Chazarem Lenkoran tworzyl w środku pola parę z Rafałem Murawskim.
- Chcieliśmy jak najszybciej strzelić bramkę, aby gra była spokojniejsza. I rzeczywiście, dość szybko strzeliliśmy - komentował po meczu Łukasz Trałka. - Rywale oddali sporo strzałów, ale były to przecież strzały z 25-30 metrów, bez większego zagrożenia dla naszej bramki. To pozwalało nam zachować spokój, choć gdybyśmy podwyższyli na 2:0, byłoby jeszcze spokojniej.

- Nerwówki nie było żadnej, nawet w końcówce meczu, choć wynik mieliśmy stykowy. Nie mieliśmy jednak powodów do obaw. Graliśmy rozważnie, bardzo dobrze w defensywie - dodał piłkarz, który opuścił boisko przed końcem spotkania. Na dodatek wtedy utykał. - Nie, kontuzja na szczęście się nie odnowiła. Chwycił mnie skurcz mięśnia. I tak się dziwię, że wytrwałem tak długo. Przecież dopiero od trzech czy czterech dni normalnie trenuję.

Łukasz Trałka mówił też o swojej współpracy z Rafałem Murawskim: - Myślę, że z biegiem czasu będzie wyglądała coraz lepiej i będziemy coraz lepiej się rozumieli.

Piłkarz przyznał, że palił się do gry i faktycznie trener Mariusz Rumak musiał go powstrzymywać. - Ominęły mnie wyjazdy do Kazachstanu i do Azerbejdżanu. Na ten drugi chciałem za wszelką cenę jechać. Poczekałem jednak i wyleczyłem uraz - opowiada. - Teraz już nic mi nie dolega. Mam nadzieję, że do Szwecji już pojade i tym razem już zagram na wyjeździe.

Czy Paweł Trałka to wzmocnienie Lecha Poznań?
Więcej o: