Sport.pl

Mateusz Możdżeń: Kontrolowaliśmy mecz, a od gola to już w ogóle...

- Chazar Lenkoran nie zagroził nam zbytnio. Byliśmy gotowi na ich wrzutki z boku i stałe fragmenty gry. Nic specjalnie nas nie zaskoczyło w ich grze - mówi Mateusz Możdżeń z Lecha Poznań po zwycięstwie nad azerskim zespołem 1:0.
Mateusz Możdżeń uważa, że Lech Poznań kontrolował spotkanie. - A od momentu strzelenia gola [15. minuta - przyp. red.] to już w ogóle - dodał. - Ocenę naszej gry pozostawiam dziennikarzom, ale myślę że utrzymywaliśmy kontrolę i graliśmy pewnie.

Piłkarz Kolejorza przyznał, że akcja, po której padł gola strzelony przez Aleksandara Tonewa, była ćwiczona. - Tylko, że czasem nie wychodzi. Teraz wyszło - mówi Mateusz Możdżeń. - Widocznie potrzebowaliśmy dwóch, trzech meczów, żeby dopracować ten element. Teraz na kolejne spotkanie musimy wymyślić coś nowego.

O Malijczyku Sadio Tounkarze powiedział: - Wiedzieliśmy jak gra, że schodzi do środka i tak wjeżdża pod nasze pole karne. Postaraliśmy się więc, aby podczas takich akcji wpadał albo na naszych środkowych pomocników, albo na Luisa Henriqueza. I tak było.

Mateusz Możdżeń komentował również grę Aleksandara Tonewa: - Pracował dużo w defensywie, a dotąd bardziej skupiał się na ofensywie. Pomagał Luisowi [Henriquezowi]. Udzielał się także, gdy zmienialiśmy się stronami. Tak sugerował nam z boku trener, by wprowadzić nieco urozmaicenia. Można powiedzieć, że te skrzydła mamy dość mocne i dobrze, że gra i strzelanie bramek rozkłada się na wielu graczy - mówił.

O Gergo Lovrencsicsu powiedział: - On lubi grać sam, przejmować inicjatywę. Piłka szuka go w polu karnym, podobnie było z Artjomsem Rudnevsem. Jemu też wpadała pod nogi.

O ewentualnym przyjściu do Lecha Saidiego Ntibazonkizy: - Nie ode mnie zależy, gdzie on będzie wtedy grał, a gdzie ja. Jedno jest pewne, nikt nie dostanie w Lechu miejsca w wyjściowym składzie na dzień dobry.

Więcej o: