W Hafnarfjördur rządzą elfy. Staną na drodze Lecha Poznań?

Hafnarfjördur, gdzie Lech Poznań może zagrać już 2 sierpnia w el. Ligi Europejskiej, należy do islandzkiego regionu stołecznego. Jest trzecim pod względem ludności miastem Lodowej Wyspy, choć liczy tylko 25 tys. mieszkańców. Wśród tych mieszkańców wymienić trzeba nie tylko ludzi, ale i... elfy, w które Islandczycy wierzą. Hafnarfjördur to stolica tych małych ludzików.
Nie chodzi tu tylko o chwyt, by turyści kupowali elfie pamiątki. To prawdziwa wiara, którą Islandczycy są karmieni przez od urodzenia. I z której - w większości - są dumni. Profesorowie, bankowcy, sklepikarze.

Na terenie Hafnarfjördur wyznaczone są elfie enklawy, które są obszarami wolnymi od zabudowy i przeznaczonymi dla turystów. O ile w Polsce obowiązuje fraza ''zima znów zaskoczyła drogowców'', to na Islandii drogowców zaskakują właśnie elfy. Gdy robotnicy podczas budowy drogi natrafią na skałę uważaną za mieszkanie elfów, prędzej zmienią swoje plany niż zdecydują się ją wysadzić. Stąd na mapach i planach możemy zobaczyć ulice, których przebieg jest trudny do wytłumaczenia. W sytuacjach braku alternatywy dla przebiegu drogi znane są przypadki wzywania medium do negocjowania z elfami. - Jeśli ukryte istoty są ignorowane, koszt budowy jest dwa albo trzy razy wyższy. Wszystko idzie źle. Pracownicy chorują. Maszyny nie działają - twierdzi Magnus Skarpenhedisson, jak się sam nazywa, dyrektor Szkoły Elfów, prowadzący seminaria o paranormalnych zjawiskach (<a class=c1n href="http://www.iceland.pl/artyk/040719artyk1.html">iceland.pl</a>).

Ukryte istoty nie zawsze potrafią umknąć do skrytki niezauważone, bo co czwarty mieszkaniec Hafnarfjördur twierdzi, że widział je na własne oczy. W sprawie tych badań elfy milczą.