Sport.pl

Jest plan minimum. Lech Poznań znów zremisował w Azji. 1:1 w Azerbejdżanie

Plan minimum osiągnięty - Lech Poznań zremisował w dalekim Azerbejdżanie z Chazarem Lenkoran 1:1, choć mecz kończył w dziesiątkę. W rewanżu za niespełna tydzień będzie faworytem.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

- Ile stopni może być w czasie meczu? 32? Może 34 - zastanawiali się piłkarze Lecha Poznań jeszcze wczoraj przed południem, gdy niemal czterdziestostopniowy skwar smażył ulice Lenkoranu. Lechici mieli wyjść na spacer po nich, ale trener Mariusz Rumak doszedł do wniosku, że taka wycieczka zmęczy zawodników. Wytchnienie od nieprawdopodobnych upałów dawał czterogwiazdkowy hotel Qala i to w nim odbył się... mini-trening przed meczem. Za salkę treningową posłużyła hotelowa restauracja. Obsługa wyniosła z niej krzesła i stoły, a lechici ubrani w stroje sportowe biegali wokół sali.Całość wyglądała dość komicznie , ale innego wyjścia nie było.

Gdy na ponad dwie godziny przed meczem lechici wyjeżdżali z hotelu na stadion, pogoda była już inna. Temperatura spadła grubo poniżej 30 stopni, zaczął wiać lekki wiaterek. Zanosiło się na burzę, która rozszalała się prawie równo z pierwszym gwizdkiem. Schłodziła ona powietrze do całkiem przyjemnej temperatury, ale zaszkodziła już i tak nienajlepszemu boisku.

Trener Mariusz Rumak tym razem nie wysłał na nie nowego w drużynie, dynamicznego Węgra Gergo Lovrencsica, a zamiast niego na prawej stronie pomocy wystawił Mateusza Możdżenia. Za nim, jako prawy obrońca, grał Hubert Wołąkiewicz. Te zasieki, złożone de facto z dwóch prawych obrońców (to na tej pozycji ostatnio grywa Możdżeń) miały na celu jedno: zatrzymanie Rumuna Adriana Pita. 29-letni gracz z przeszłością w AS Roma to największa gwiazda Chazara i gracz, który napędza jego ataki. Pit nie szarżował swoją stroną boiska zbyt często, ale już w 4. minucie to właśnie on z rzutu wolnego dośrodkował piłkę w pole karne. Tam błąd bramkarza Lecha Jasmina Buricia i kiks Huberta Wołąkiewicza wykorzystał Serb z paszportem Azerbejdżanu Branimir Subasić i z bliska wpakował piłkę do siatki. - Piłka nie usiadła mi dobrze na nodze, gdy chciałem ją wybić - tłumaczył po meczu Wołąkiewicz. Fanatyczni kibice w Azerbejdżanie oszaleli z radości, a gracze Chazara kontynuowali natarcie.

Trwało ono kwadrans, po którym Lech opanował sytuację. Gola strzelił w sytuacji pozornie dalekiej od groźnej, gdy Bartosz Ślusarski z lewej strony boiska przerzucił piłkę na prawą, do Mateusza Możdżenia. Ten strzelił - po ziemi, a piłka ślizgająca się po mokrej murawie zaskoczyła bramkarza Kamrana Agajewa. - Ten deszcz nieco nam pomógł. Zrobiło się chłodniej, dało się grać, piłka szybciej poruszała się po boisku - mówił po meczu strzelec gola.

Remis w Azerbejdżanie to dla Lecha był niezły wynik. Co innego dla Azerów. Trener Chazara zmienił ustawienie zespołu, wpuścił na boisko drogiego napastnika i było widać, że gra o zwycięstwo. - Musiałem sprawić, by rywal przestał mieć przewagę liczebną w ataku na naszą bramkę - tłumaczy trener Rumak fakt, że zdjął z boiska Bartosza Ślusarskiego i zastąpił go Ivanem Djurdjeviciem. - To wcale nie była zmiana defensywna, obliczona na utrzymanie wyniku! - zapewia. Azerowie faktycznie zostali wyhamowani, ale coś za coś - znikła też ofensywa Lecha.

Ale nawet z jednym tylko napastnikiem na boisku Lech mógł strzelić w Lenkoranie zwycięskiego gola. Już w doliczonym czasie gry z kontrę wyprowadził Lovrencsics, minął zwodami dwóch rywali, ale gdy był już tuż przed bramką, strzelił zamiast podawać do biegnącego obok Możdżenia. Bramkarz odbił piłkę i Lech w dalekim Azerbejdżanie co prawda nie wygrał, ale przed rewanżem w Poznaniu jest w całkiem niezłej sytuacji. - Wiedzieliśmy, że Chazar to dobra drużyna. To się potwierdziło. Przed meczem mówiłem, że przyjechaliśmy tu po zwycięstwo. Ale po tym meczu nie mogę nie być umiarkowanie zadowolony z remisu - mówi trener Mariusz Rumak.

Rewanż - w czwartek w Poznaniu.

Chazar Lenkoran - Lech Poznań 1:1

Bramki: 1:0 Subasić (4.), 1:1 Możdżeń (18.)

Lech: Burić - Wołąkiewicz, Arboleda, Kamiński Ż, Henriquez - Możdżeń, Murawski, Drewniak Ż Ż-Cz, Tonew (73. Wilk) - Ubiparip (84. Lovrencsics), Ślusarski (60. Djurdjević).

Chazar: Agajew - Eder, Allahwierdijew, Scarlatache, Todorow - Tounkara, Alviz Ż (46. Brenes), Abiszow Ż, Amirguljew, Pit (78. Ricardo Gomes) - Subasić Ż.

Ropa, kawior i herbaciane pola - czyli czego nie wiecie o Azerbejdżanie


Więcej o:
Komentarze (35)
Jest plan minimum. Lech Poznań znów zremisował w Azji. 1:1 w Azerbejdżanie
Zaloguj się
  • maciej.wyborcza

    Oceniono 64 razy 54

    Dzięki Śląsk! Dzięki Lechu! Dzięki Ruchu! Dzięki Warszawo!

  • rasmus13

    Oceniono 57 razy 37

    Ja pierd...e , cenny remis z Azerami!!!. Niedługo to z Eskimosami będzie strach grać.

  • kleser7

    Oceniono 43 razy 19

    I z wszystkich drużyn tylko Śląsk pokazał klasę, a do tego grał z najtrudniejszym przeciwnikiem. Tyle niektórzy psioczyli, że lepiej żeby w el. LM grała Legia, Lech, Wisła - te drużyny już pokazały na co je stać. Brawo dla Śląska, ale za resztę polskich klubów też będę trzymał kciuki :)

  • g0sciu

    Oceniono 49 razy 13

    plan minimum remis z zespolem o ktorym 99,99% ludzi pierwszy raz w zyciu slyszalo - sukces.

  • rodmanlbn

    Oceniono 16 razy 10

    Naginają mi czaso-przestań że remis z zespołem z Azerbejdżanu to dobry wynik i teraz będą liderami ;)

  • benjamin01051999

    Oceniono 17 razy 7

    Słabiutko, z taką drużyną.Ale co się dziwic przecież oni nie mają klasowego napastnika.

  • nostradamuspl

    Oceniono 22 razy 6

    Cenny remis?? LOL
    kiedys Azerow lalismy 5:0 dwa razy

    dziekujemy PZPN za ten postep ostatnie 10 lat!

  • eatmyshit

    Oceniono 10 razy 6

    Drewniak - czerwona (za dwie żółte)

    no nic mnie już nie zdziwi chyba

  • penkin

    0

    nie chce mi sie z wami gadać

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX