Sport.pl

Kolejny powód, dla którego w Azerbejdżanie jest ciężko to ... ulica

Kto wie, czy Azerbejdżan, do którego udaje się zespół i kibice Lecha Poznań, to nie światowa czołówka pod względem dżungli, jaka panuje w ruchu drogowym. Wyjechać samochodem na ulice Baku to akt wielkiej odwagi. Pod tym względem kraj ten zasadniczo różni się od Kazachstanu.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Lechici oraz towarzyszący mu kibice, dziennikarze i VIP mogli być zdumieni tym, co zobaczyli na ulicach Ałmaty czy Tałdykorganu w Kazachstanie. Odległy, azjatycki kraj, w rozumieniu Polaków - mało cywilizowany, a jednak zachowania kazachskich kierowców w stosunku do pieszych moglibyśmy im pozazdrościć. Kierujący autami w Kazachstanie zatrzymują się, by przepuścić pieszych na pasach!

- To świadczy o dużej kulturze na drodze. Czy jest efektem wysokich kar? - pytałem ałmackich kierowców, ale zaprzeczali.

- Nie, to normalny zwyczaj. Pieszego należy przepuścić - odpowiadali.

Na ulicach Ałmaty jeździ się szybko, bez specjalnego zwracania uwagi na układ pasów (skoro są dwa, to zmieszczą się na szerokość spokojnie trzy auta), z częstym wpychaniem się na siłę komuś przed maskę bez kierunkowskazu i hamulca. Z całą odpowiedzialnością można jednak powiedzieć, że zachowanie kierowców wobec pieszych w Kazachstanie jest wzorowe i dużo lepsze niż w Polsce. To jedno z największych zaskoczeń w obserwacji tego kraju.

Co innego Azerbejdżan. Ci, którzy pamiętają poprzednie wizyty z Lechem Poznań w tym kraju (2008 i 2010 rok), wiedzą jak bardzo pieszy musi uważać tu na ulicy. Nikt go bowiem nie przepuści. Rozjadą śmiałka, a nie przepuszczą.

Uważać musi zresztą każdy, bo jazda po ulicach Baku to ogromne wyzwanie. Można odnieść wrażenie, że wszelkie przepisy ruchu drogowego (uniwersalne przecież w świecie) są tu stosowane z dużym przymrużeniem oka. Nawet te kluczowe, o pierwszeństwie przejazdu.

Pod względem dżungli, która panuje na ulicach Azerbejdżan z pewnością należy do światowej czołówki. Jedynie Teheran i inne miasta Iranu oraz Indie mogą się z nim równać. Kibice Kolejorza oraz spacerujący po mieście piłkarze muszą zatem szalenie uważać. W Azerbejdżanie na drodze naprawdę nie ma żartów. I nie ma litości.

Ropa, kawior i herbaciane pola - czyli czego nie wiecie o Azerbejdżanie


Więcej o: