Mariusz Rumak: Mam nadzieję, że tym razem nas nie wytrzęsie

- Droga, po której jechaliśmy na mecz do Tałdykorganu miała być autostradą, a autobus - luksusowy. A wytrzęsło nas mocno. Zobaczymy, jak będzie tym razem - mówi trener Lecha Poznań Mariusz Rumak przed wyjazdem do Azerbejdżanu na mecz z Chazarem Lenkoran.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Lech Poznań udaje się na mecz do Azerbejdżanu samolotem w środę rano. Ląduje w Baku, następnie pojedzie autokarem do Lenkoranu - dokładnie tyle samo kilometrów, ile jechał w Kazachstanie z Ałmaty do Tałdykorganu, czyli 279. To niepokoi trenera Mariusza Rumaka.

- Gdy lądowaliśmy w Ałmaty, droga do Tałdykorganu miała być autostradą. Tymczasem była to droga, na której w Polsce ustawia się ograniczenie do 30 km/h. Podczas jazdy głowy nam skakały góra-dół-góra-dół - mówi. - Autokar miał być najlepszy jaki mają, luksusowy. Może i był najlepszy, ale u nas takie autokary jeżdżą w PKS na trasach podmiejskich. Na pewno nie odpowiadał temu, co widzieliśmy i wybraliśmy z katalogu. Gdy wyjechaliśmy nocą z Ałmaty widzieliśmy jedno światło, a kolejne po następnych 200 km. Na dodatek przed meczem w hotelu dwa razy budził nas alarm przeciwpożarowy. Mam nadzieję, że nie było to celowe działanie, ale bardzo mnie ten fakt zirytował. A potem padają pytania, skąd się wziął przestój Lecha na początku drugiej połowy meczu z Żetysu...

Trener dodaje: - Tym razem staraliśmy się załatwić bezpośredni lot na miejsce, do Tałdykorganu, ale okazało się, że koszty tego są gigantyczne. Postanowiłem zaryzykować i uwierzyć, że tym razem w Azerbejdżanie droga będzie lepsza niż w Kazachstanie. Dopóki jednak jej nie zobaczę, nie uwierzę. Samo oglądanie zdjęć w internecie nie daje nam pewności, a nie ma już czasu ani środków, aby tam kogoś wysłać, by to sprawdził.

Mariusz Rumak twierdzi, że poszedł po rozum do głowy i tym razem Lech Poznań będzie miał po przylocie zajęcia na stadionie. - Nie będzie to jednak klasyczny trening, ale raczej spacer z piłkami - wyjaśnia. - W Tałdykorganie tego nie zrobiliśmy, bo stadion był mały, nieosłonięty, a ludzie, którzy kręcili się pod hotelem nie zachęcał do nocnych spacerów. Zrezygnowaliśmy więc, może to był błąd. Stadion w Lenkoranie jest bardziej piłkarski, zadaszony i odbędziemy na nim małe zajęcia.

Ropa, kawior i herbaciane pola - czyli czego nie wiecie o Azerbejdżanie