Sport.pl

Kolejny rywal Lecha Poznań to 100 proc. Azji, czyli za co Kazachstan kocha Irlandię

Kiedy Kazachstan próbował dołączyć do UEFA, europejska federacja zleciła badania ... geografom, aby ustalić ile tego kraju leży w Europie. Azerbejdżan, do którego teraz jedzie poznański Lech na mecz w europejskich pucharach, nie miał tego typu problemów, choć nie ma w Europie nawet skrawka terytorium.
Piłkarze i władze Lecha Poznań narzekały po losowaniu, że muszą na pierwsze starcie w tegorocznych europejskich pucharach jechać bardzo daleko, aż do serca Azji i na granicę z Chinami, do Tałdykorganu w Kazachstanie. To pokłosie dopuszczenia Kazachstanu do rozgrywek UEFA, co miało miejsce w 2001 roku - wtedy Kazachowie przenieśli się do Europy z federacji azjatyckiej (tylko w tym jednym sporcie) i dziś uważają, że była to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęli . UEFA swoimi ostrymi przepisami podnosi nie tylko poziom samego futbolu, ale i infrastruktury sportowej w tym odległym kraju. Wymaga nowych stadionów, z krzesełkami, dachem i zapleczem. W Azji nie było tego rodzaju obostrzeń.

Azerbejdżan, do którego teraz wybiera się Lech Poznań na czwartkowy mecz z Chazarem Lenkoran, leży znacznie bliżej Polski niż Kazachstan, a jednak - w odróżnieniu od poprzedniej lokalizacji - jest państwem położonym w 100 procentach w Azji. Od 1992 roku jednak, podobnie jak kilka innych całkowicie azjatyckich krajów (Gruzja, Izrael, Cypr), gra w rozgrywkach europejskich UEFA. Do federacji azjatyckiej nigdy nie należał i nie zamierzał.

Jak to się stało? Otóż po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1992 roku UEFA - uznając prawa do spuścizny po nim - postanowiła zapytać należące do niego federacje, czy pragną grać w rozgrywkach europejskich czy azjatyckich. Zapytała także te z Azji. Wszystkie kraje kaukaskie - Azerbejdżan, Armenia i Gruzja - opowiedziały się za Europę. Takie prawo miały także Kazachstan, Uzbekistan, Kirgizja, Tadżykistan czy Turkmenia, I one mogły grać w Europie, ale wybrały Azję.

Turkmenia, Uzbekistan i pozostałe kraje Azji Środkowej tego nie żałują, ale Kazachstan wkrótce pożałował. Zwłaszcza, że w odróżnieniu od pozostałych wspomnianych państw poradzieckich, w tym Azerbejdżanu, ma część terytorium położoną w Europie. To północno-zachodnia część kraju, do rzeki Emba, spływającej z gór Uralu do Morza (właściwie Jeziora) Kaspijskiego. Na tej europejskiej części znajduje się chociażby jeden z najsilniejszych kazachskich klubów, Aktobe Lento z Aktiubińska. Pod koniec lat 90. Kazachstan rozpoczął zatem starania o włączenie do UEFA. Powoływał się na geografię i przypadek m.in. Azerbejdżanu. Teraz jednak nie było to już takie proste...

Rozpatrująca wniosek UEFA postanowiła zlecić badania ... geografom. Ci mieli zbadać mapy, dotyczące umownych przecież granic Europy i Azji teorie i złożyć raport. Wynikało z niego, że w Europie leży 13,8 procent terytorium Kazachstanu.

- Sorry - powiedziała UEFA. - To jednak zbyt mało.

- Mało? No ale ten kawałek ma wielkość Francji! - zwrócili uprzejmie uwagę przedstawiciele Kazachstanu.

- Mimo wszystko. Jesteście z Azji.

- A Azerbejdżan? Nie ma nawet procenta terytorium w Europie?! - lamentowali Kazachowie.

- To co innego. Oni grają z nami od początku. Wy mieliście swoją szansę - odrzekła centrala w Nyonie.

Kazachstan jednak się nie podawał. Złożył protest. Nowe badania geografów zakończyły się nowym raportem, który zwiększał terytorium kraju w Europie do niemal 15 procent. Europejska federacja doceniła zabiegi azjatyckich gości i zmiękła.

- Jeżeli zgodzi się większość członków UEFA, przyjmiemy was - orzekła.

Kazachstan rozpoczął więc zabiegi dyplomatyczne zakrojone na wielką skalę. Nie było problemów z krajami postradzieckimi. Rosja i Ukraina - wielkie przyjaciółki Kazachstanu - bardzo go wsparły. Azerbejdżan również, udzielił kolegom z kontynentu azjatyckiego ogromnego wsparcia. Co ciekawe, wsparcia udzieliła także Polska.

- Polska od razu się zgodziła. Pomogła nam także w negocjacjach z innymi krajami. Nie widziała przeszkód, by Kazachstan grał tam, gdzie chce. Ponadto w naszym kraju mieszka wiele ludzi polskiego pochodzenia. Jesteśmy jej za tę pomoc bardzo wdzięczni - powiedziano mi w kazachskiej federacji piłki nożnej w Ałmaty.

Zgodzili się też Niemcy, co było pokłosiem historii. Kazachstan pomógł niegdyś, w czasie wojny i po niej licznej grupie tzw. Niemców wołżańskich, którzy mieszkali na terytorium ZSRR.

- Kazachstan zrobił kiedyś dla nas tak wiele. Zróbmy dla niego dziś i my choć tak niewiele - argumentowali Niemcy, których osobiście odwiedził prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew i negocjował sprawę przyjęcia kraju do UEFA z niemieckim kanclerzem Gerhardem Schröderem. Prezydent Nazarbajew odwiedził też we Włoszech Silvio Berlusconiego i uzyskał jego zgodę.

Problem był z Francją i Anglią. Francuzi kategorycznie odmawiali, Anglicy też nie chcieli słyszeć o UEFA aż po Chiny. Kiedy przedstawiciele kazachskiej federacji zjawili się z kolei w Dublinie w Irlandii i zaczęli wyłuszczać argumenty, usłyszeli od Irlandczyków:

- Stop, stop, stop, to bez sensu. My i tak nie do końca nawet wiemy, gdzie leży wasz kraj. Powiedzcie nam tylko, jak w tej sprawie zamierzają głosować Anglicy?

- Otóż są niestety przeciw - odrzekli Kazachowie.

- W takim razie sprawa jest prosta. My bezdyskusyjnie jesteśmy za!

Dziś Kazachowie pamiętają tych, którzy ich wsparli. Irlandia zasłużyła na ich wdzięczność tak jak Polska, Rosja, Ukraina czy Azerbejdżan. A UEFA poszerzyła swe granice aż po ponad 5000 km od swej siedziby w Szwajcarii.

Kazachowie mówią: - Rozumiemy, że co jakiś czas ktoś, kto wylosuje nas w rozgrywkach, musi pokonać tysiące kilometrów. Ale my musimy taką trasę pokonywać za każdym razem!

By Lech Poznań mógł jesienią powalczyć znów w wielkich meczach z czołowymi europejskimi klubami pokroju Manchesteru City i Juventusem Turyn, musi przedzierać się do nich aż dwukrotnie przez Azję. To czyni całą operację bardzo trudną i powoduje, że puchary można nazwać euroazjatyckimi, a nie europejskimi. Jednakże tegoroczna droga Lecha do Europy, wiodąca przez Azję, jest najbardziej bodaj ciekawa w dziejach. POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?


Więcej o:
Komentarze (78)
Kolejny rywal Lecha Poznań to 100 proc. Azji, czyli za co Kazachstan kocha Irlandię
Zaloguj się
  • konikoni

    Oceniono 34 razy 32

    Dobrze że rosyjskie kluby z dalekiego wschodu nie awansują do europejskich pucharów, wyprawa nad morze japońskie to by było coś :)

  • kawa79

    Oceniono 25 razy 19

    A pierwsza liga rosyjska? Już teraz gra w niej klub z Tomska na Syberii. Nikt nie zabroni awansować do Premier-Ligi klubowi z Irkucka, Chabarowska lub Władywostoku. A jeżeli potem awansują do europejskich pucharów, to kluby z Europy chcąc nie chcąc będą musiały jeździć na Daleki Wschód - nawet nad Pacyfik.

  • glog

    Oceniono 19 razy 13

    rozwaliła mnie postawa Irlandczyków. :)

  • navalony

    Oceniono 20 razy 12

    Jaka liga tacy przeciwnicy...

  • bartassa

    Oceniono 25 razy 11

    Granice geograficznej j Europy nie mają przecież żadnego znaczenie wg UEFA, to wiadomo od dawne. Przykładem jest Izrael który jest " w Europie-UEFA" ze względów oczywistych.
    A Lech niech się cieszy, że Mongolia nie jest w "tej Europie" ... to jest rzeczywiście DALEKO ! :)

  • poim

    Oceniono 14 razy 10

    Jakie znaczenie ma, gdzie gra, skoro nie mogę zobaczyć transmisji z meczów?? Żenada, zróbcie coś z tym

  • random_name

    Oceniono 34 razy 10

    Polecam lekcje geografii. Azerbejdżan i Gruzja mają jednak skrawki terytorium po europejskiej stronie Kaukazu. Całkowicie w Azji leży natomiast przemilczana Armenia.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 9 razy 9

    jakoś Izrael też nie leży w Europie i nikt ni widzi w tym problemu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX