Sport.pl

Lech Poznań na razie wygrywa z lipcem

Lipiec to najgorszy, krytyczny miesiąc dla polskich klubów. Jeszcze przed sezonem, w fazie przygotowań do sezonu, muszą one grać we wstępnej fazie pucharów z często egzotycznymi rywalami. To katorga pełna wpadek. Lech Poznań wciąż jest pod tym względem chlubnym wyjątkiem
Droga Lecha Poznań w tegorocznych europejskich, a właściwie euroazjatyckich pucharach jest najdalsza z możliwych. Zaczęła się w Kazachstanie, a kolejny jej etap wiedzie przez Azerbejdżan, także w Azji, choć już nieco bliżej. Co będzie potem, jeszcze nie wiadomo.

- To będzie historyczna wyprawa - mówił zaraz po losowaniu wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak. Rzeczywiście, najdalsza w dziejach startów polskich klubów w pucharach wyprawa do Azji, pod chińską granicę, zapisze się w dziejach "Kolejorza". Niewątpliwie ubarwi i poszerzy jego historię. Stanowiła wielką przygodę i w pewnym sensie ogromną atrakcję nie tylko dla kibiców, ale i samych piłkarzy. Nowy w drużynie Węgier Gergo Lovrencsics przyznał wręcz, że w ogóle pierwszy raz w życiu leciał samolotem. Nawet trener Mariusz Rumak mówił: - Nigdy w życiu jeszcze nie byłem w Azji.

Akurat dla piłkarzy ważniejsze od przeżywania przygód było zrealizowanie postawionego im zadania. Krok po kroku "Kolejorz" zbliża się do upragnionego celu, jakim jest awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. A kazachski step, choć groźny i surowy, nie okazał się dla niego nie do przejścia. Ten step nie wybacza nikomu słabości i jeśli ktoś ją okaże - jak chociażby Jagiellonia Białystok w zeszłym roku w starciu z kazachskim Irtyszem Pawłodar (białostoccy piłkarze nie obronili zaliczki z pierwszego meczu u siebie i odpadli) - wtedy wystawia wysoki rachunek i kosztuje kompromitację. Kazachowie o tym wiedzą i uznają dominację klubów Zachodu, do których zaliczają także Lecha Poznań. Dla trenera Żetysu Tałdykorgan Slobodana Krcmarevicia było jasne, że jeśli drużyna, z którą walczy, wyeliminowała nie tak dawno z pucharów Juventus Turyn i wygrała z Manchesterem City, musi należeć do europejskiej czołówki. Lech Poznań tak właśnie jest tu postrzegany - jako czołowa drużyna Europy. Niesie na step Kazachstanu sztandar futbolu wysokiej jakości i dobrej marki.

To sytuacja, z której i piłkarze, i kibice, i właściciele Lecha Poznań mogą być dumni, ale równocześnie stawiająca "Kolejorza" w nieco niekomfortowej sytuacji. Zwiększa ona bowiem konsekwencje potknięcia.

Podczas pobytu w Tałdykorganie można było się łatwo zorientować, że wizyta polskiej drużyny była tu wydarzeniem. Wszystko, co Lech i jego przedstawiciele - od kibica po prezesa - robili w Kazachstanie, było tu odbierane jak pozostawienie wizytówki. Z tym większą ulgą można przyjąć fakt, że piłkarską wizytówkę "Kolejorz" zostawił dobrą.

W lipcu w europejskich pucharach gra się Polakom źle - to wiemy. To dopiero okres przygotowawczy, prawie nikt nie ma formy. Trudno ją ustawić i zbudować na lipiec, skoro później pozostaje jeszcze wiele miesięcy grania. W często morderczych upałach, z co najwyżej namiastką formy i po najczęściej dalekich podróżach, polskie kluby przeczołgują się przez te rundy. Dobrych meczów ze świecą wtedy szukać, częściej zdarzają się wpadki. To, co wywinęła Jagiellonia Białystok z Irtyszem Pawłodar, to tylko jeden z wielu przykładów. Podobne wpadki na koncie ma wiele klubów, nawet Wisła Kraków z teoretycznie słabiutką estońską Levadią Tallinn.

Lech Poznań też ma kłopoty w lipcowych meczach. Przecież nawet w sezonie, który okrasił tak słynnymi teraz aż po stepy Kazachstanu sukcesami w starciach z Manchesterem City i Juventusem Turyn, w pierwszej fazie męczył się strasznie z azerskim Interem Baku. Dopiero długie rzuty karne pozwoliły wyeliminować kopciuszka, o którym trenerowi Jackowi Zielińskiemu przyszło wygłaszać kurtuazyjne frazesy, że nie ma już słabych drużyn w Europie.

Zespół trenera Mariusza Rumaka nie zafundował nam na razie horrorów podobnych do tych fundowanych przez ekipę Jacka Zielińskiego. Pamiętajmy jednak, że choć Lech Zielińskiego męczył się ze słabeuszami, to ostatecznie i on dał radę awansować, za co przyszła wielka nagroda. Na taką nagrodę "Kolejorz" liczy także teraz. Z jednym jednak ważnym zastrzeżeniem - tym razem jest naprawdę zdeterminowany, by ją zdobyć. Po prostu musi, gdyż w przeciwnym razie jego finanse zachwieją się tak, iż mogą runąć. Już do rywalizacji pucharowej przystąpił w warunkach kryzysu, oszczędności, okazyjnych transferów i cięć. A losowanie, które go spotkało, można określić tylko jednym mianem: "gra va banque".

Rywale są bowiem tak egzotyczni, a wyprawy tak długie i kosztowne, że niezamortyzowanie ich awansem do fazy grupowej i wynikającymi z niej zyskami z meczów z renomowanymi już rywalami, może "Kolejorza" drogo kosztować. Lecąc zatem rezerwowanym na ostatnią chwilę (co jest pokłosiem terminów losowań UEFA) czarterowym samolotem, z zapasem żywności i wody najpierw do Kazachstanu, a już w najbliższą środę do Azerbejdżanu, poznański Lech rzeczywiście gra va banque.

Albo mu się powiedzie i za rok będziemy wyprawy do Azji wspominali jako ciekawostkę i paradoks, tak jak dziś wspominamy starcie z Interem Baku z 2010 roku, albo jego pieniądze jednak przepadną wśród traw kazachskiego stepu, z którego wrócił z tarczą.

Komentarze (9)
Lech Poznań na razie wygrywa z lipcem
Zaloguj się
  • olisasebe95

    Oceniono 21 razy 15

    Lech z interem Baku nie grał w 1 rundzie tylko w 2 rundzie eliminacji do Ligi Mistzrów

  • wsamookno

    Oceniono 18 razy 6

    widze ze odnalazl sie nieslubny syn Rafała Steca ...

  • frida68

    Oceniono 12 razy -4

    Lipiec to najgorszy, krytyczny miesiąc dla polskich klubów. Jeszcze przed sezonem, w fazie przygotowań do sezonu, muszą one grać we wstępnej fazie pucharów z często egzotycznymi rywalami. To katorga pełna wpadek. Lech Poznań wciąż jest pod tym względem chlubnym wyjątkiem ...

    Dwa lata temu Ruch Chorzów też grał w lipcu i jakoś nikt nie pisze o chlubnym wyjątku. jasne, że mecze w ich wykonaniu nie były porywające, ale jakoś przez dwie rundy przeszli...Trochę obiektywizmu u autora by się przydało...

  • panatol

    Oceniono 7 razy -5

    No tak a wygrany dwumecz Ślaska z Dundiee, a Ruch Chorzów, no ale oczywiście Poznań musi być zawsze najlepszy.

  • zabavnik

    Oceniono 16 razy -8

    ludzie czym wy się podniecacie to Zhetysu jest przedostatnie w lidze kazachskiej chyba po 16 kolejkach a w ostatnim meczu przegrało u siebie 1:5 nie chcę być złym prorokiem ale z taką grą jaką na razie prezentuje Kolejorz to mogą odpaść już z Azerami ale oby nie przede wszystkim potrzeba wzmocnień w ataku nie wiem na co Rutkowski czeka

  • cehaem

    Oceniono 17 razy -13

    >Lech Poznań też ma kłopoty w lipcowych meczach. Przecież nawet w sezonie, który okrasił tak słynnymi teraz >aż po stepy Kazachstanu sukcesami w starciach z Manchesterem City i Juventusem Turyn

    Raczej z ich rezerwami. Kluby z powodow oczywistych skupialy sie na rozgrywkach ligowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX