Sport.pl

Ivan Djurdjević: W Azerbejdżanie będziemy już znacznie mocniejsi

Serbski piłkarz wyszedł w wyjściowym składzie na mecz z Żetysu Tałdykorgan w dalekim Kazachstanie. Trener Mariusz Rumak postawił na niego, a posadził na ławce Bułgara Aleksandara Tonewa.
- Owszem, bywałem już tak daleko od domu, ale jedynie na wakacjach. Nigdy nie grałem w piłkę w Azji, pięć tysięcy kilometrów w głąb świata - mówi Ivan Djurdjević. - Tak ciężkie i dalekie podróże często wpływają na jakość piłki. Tutaj też trochę tak było, bo dopadło nas zmęczenie. Poza tym mieliśmy to 2:0 z Poznania i... nie czarujmy się, byliśmy już myślami przy drugiej rundzie.

Tam czeka na lechitów azerski Chazar Lenkoran. - Myślę, że to rywal znacznie silniejszy od Żetysu Tałdykorgan - mówi Ivan Djurdjević. - Oglądałem skróty ich meczów, przejrzałem skład, Mają kilku Brazylijczyków, graczy z Rumunii. Tak, to lepsza drużyna. A Azerbejdżan to jeszcze inny klimat i świat niż tutaj, w Kazachstanie.

- Teraz trzeba jak najszybciej wrócić, wypocząć, szykować się na kolejną wyprawę i walkę. Chazar jest mocny, ale to oczywiście wciąż zespół w naszym zasięgu - mówi dalej Serb. Jego zdaniem, Lech teraz będzie się rozkręcał. - Najgorszy był ten pierwszy mecz i ta pierwsza runda, bo nie było wiadomo, jak zagramy i co zagramy. Teraz wiemy, nabieramy pewności, automatyzmu, zgrania. Łapiemy rytm.Zatem zagramy z rywalem znacznie mocniejszym, ale i my będziemy silniejsi i lepsi. Gra bowiem zaczyna nam się układać.

Zdaniem Ivana Djurdjevicia, Kazachowie z Żetysu w sumie dość wyraźnie odstawali od Lecha. - I fizycznie, i jakościowo - mówi. - Teraz możemy to przyznać. Pamiętajmy, że musieliśmy tu w Tałdykorganie tak zagrać, żeby nie stracić wszystkich sił. Trzeba było grać ekonomicznie. Nie jest sztuką wypluć płuca, połamać nogi i potem zapłacić za to cenę. My patrzymy na całą drogę do fazy grupowej, patrzymy w przyszłość. I zachowujemy spokój. Jestem przekonany, że wszystko będzie dobrze.

Więcej o: