Mariusz Rumak, trener Lecha Poznań: Szczęście i umiejętności były z nami

- Liczyłem się z tym, że trudna podróż do Kazachstanu może odbić się na naszej grze. Dlatego staraliśmy się nie nadawać spotkaniu zbyt dużego rytmu. Momentami się nawet udawało je spowolnić - mówił trener Lecha Poznań Mariusz Rumak po remisie 1:1 z Żetysu Tałdykorgan. Remis ten dał drużynie z Poznania awans do kolejnej rundy.
A w tej kolejnej rundzie Kolejorz znów ma daleką podróż, na mecz z Chazarem Lenkoran w Azerbejdżanie. Trener Mariusz Rumak przyznał więc, że postanowił oszczędzać swój zespół. - Nasza taktyka nakazywała nie podkręcanie tempa i nie nadawanie meczowi zbytniego rytmu. Udawało się to momentami - komentował.

To Kazachowie podkręcali tempo. Potem zresztą, podobnie jak w Poznaniu, sami go nie wytrzymali. - To były podobne spotkania - porównuje obydwa starcia trener Mariusz Rumak. - Różnica była taka, że w Poznaniu jakość boiska miała wpływ na poczynania ekip. Tutaj boisko było mniejsze, a nawierzchnia słabsza.

Zdaniem szkoleniowca Lecha, Żetysu Tałdykorgan nie zawiodło jako zespół ambitny, który chce wygrać. - Byli bardzo groźni, zwłaszcza po przerwie. Staraliśmy się nie uśpić czujności tym 2:0 z Polski. Szczęście i umiejętności były z nami. Wybroniliśmy się w drugiej odsłonie, bo rywalizacja pucharowa zawsze ma dwie odsłony - mówił Mariusz Rumak.

Ocenił także występ Bartosza Ślusarskiego. - Początek miał dobry, wypełnił wtedy wszystkie postawione mu zadania. Grał mądrze i spokojnie - mówił. - Im bardziej opadał z sił, tym więcej popełniał błędów technicznych. Nie trzymał piłki, przez co odległości między formacjami się zwiększały. Te pierwsze 30 minut pokazało jednak, że umie grać w piłkę, o czym ja dobrze wiem.