Sport.pl

Korespondencja z Kazachstanu. Lech Poznań szybko strzelił gola i obronił zaliczkę. Wiele emocji w Tałdykorgan

Szybko strzelony przez Lecha Poznań już po 13 minutach meczu w Kazachstanie niemal rozstrzygnął rywalizację z Żetysu Tałdykorgan. A strzelił go, po ponad rocznej niemocy, Bartosz Ślusarski. Lech Poznań zremisował w Tałdykorganie 1:1 i awansował. Teraz czas na Azerbejdżan...
Lech Poznań miał w Kazachstanie sporo szczęścia. Uniknął morderczego upału, który panował tu do wtorku. Potem przyszły deszcze, potężne burze i ochłodziło się - z 40 stopni aż do 25. - Idealnie - zacierał ręce trener Mariusz Rumak. - Tylko grać.

Murawa 5-tysięcznego stadioniku w Tałdykorganie przypominała kawałek kazachskiego stepu - z kępami trawy i nierównościami jak po przejściu stada koni. Wśród tych kępek można było znaleźć nawet kilka koniczynek-samosiejek, niczym na łące. Jedna z tych koniczynek musiała być czterolistna, gdyż przyniosła Kolejorzowi szczęście. To bowiem murawa przyczyniła się walnie do awansu Lecha.

Trener Mariusz Rumak mówił przed meczem, że przy zaliczce 2:0 przywiezionej z Polski czarterowym airbusem linii OLT do dalekiego Kazachstanu wystarczy jeden gol w Tałdykorganie, aby Lech awansował. Ten gol padł bardzo szybko. Strzelił go Bartosz Ślusarski po asyście... kępki nierównej trawy. To na niej podskoczyła piłka, której nie opanował reprezentujący od jakiegoś czasu Cypr czarnogórski defensywny pomocnik Żetysu, Sinisa Dobrasinović. Dopadł do niej Bartosz Ślusarski, pognał i w sytuacji sam na sam wykonał piłkarską egzekucję na kazachskim bramkarzu.

Co ciekawe, Bartosz Ślusarski był bohaterem tej części meczu. Pierwsze 30 minut zagrał wręcz fenomenalnie. Był aktywny, skuteczny, niekiedy nawet ogrywał rywali kiwkami a la Cristiano Ronaldo, no i wreszcie strzelił gola, co nie udawało mu się od 28 maja 2011 roku i meczu z Lechią Gdańsk. Przestał być napastnikiem, który od ponad roku nie trafił do bramki rywali Lecha.

3 tysiące widzów, którzy bez opłat i biletów weszli na stadion, zaniemówili. Dziesięć minut trwały ich nadzieje na to, że szybko strzelą Lechowi gola i sprawa awansu stanie się otwarta. W ciszy małego stadionu głośniej było słychać doping 50-osobowej grupy fanów Kolejorza.

Nie tylko kibice, ale i piłkarze Żetysu byli oszołomieni. Przez wiele minut pozwalali poznaniakom zupełnie zdominować grę, jeszcze wyraźniej niż podczas pierwszego meczu w Poznaniu. Zaczęli się odgryzać dopiero w drugiej części pierwszej połowy. Brakowało im jednak najczęściej ostatniego podania, a obrońcy Lecha zawsze byli od nich nieco szybsi. Nawet gdy popełnili błąd, mieli czas by go naprawić. W ten sposób Hubert Wołąkiewicz zatrzymał Danilo Bjelicia, a Mateusz Możdżeń - Danijara Mukanowa.

Żetysu próbowało stałych fragmentów gry. Podczas jednego z rogów nowy nabytek klubu (nie grał w Poznaniu) Bułgar Tanko Djakow był bliski szczęścia. Powiedzielibyśmy, że minął się z piłką o włos, gdyby nie fakt, że ten obrońca jest łysy.

- Wpieriod, Żetysu! - krzyczeli kibice i ci otrząsnęli się po ciosie z 13. minuty. Ograniczyli wyraźną dominację Lecha i w 44. minucie Serikżan Mużykow wykorzystał fakt, iż obrońcy Kolejorza zostawili mu nieco miejsca. Uderzył w niesygnalizowany sposób i zaskoczył Krzysztofa Kotorowskiego. Nie licząc Intertoto, była to pierwsza historyczna bramka dla Żetysu w pucharach.

To rozluźnienie w szeregach Kolejorza kosztowało go nie tylko stratę bramki, ale i natarcie ze strony Kazachów na początku drugiej połowy. Nabrali oni wiatru w żagle, wiary w siebie i tak jak poznaniacy dominowali i kontrolowali grę przed przerwą, tak teraz to tałdykorganie byli bezdyskusyjnie lepsi. Stworzyli kilka groźnych okazji bramkowych. Krzysztof Kotorowski jak stepowy ryś karakal pofrunął do jednej ze strzelonych piłek w pięknej paradzie. W innym wypadku to jego błąd i tzw. pusty przelot spowodował, że do pustej bramki strzelał Danilo Bjelić.

Lech dał się zaskakująco mocno stłamsić, ale przetrzymał ten okres i to poznaniacy mieli bodaj najlepszą okazję bramkową w całym spotkaniu. Stanął przed nią Bartosz Ślusarski, który w 73. minucie dostał świetne podanie od Vojo Ubiparipa i miał przed sobą cztery metry i bramkarza. Zmarnował tę okazję! Tak dobrze grał przed przerwą, a po niej wrócił do swoich dawnych wad z nieskutecznością na czele.

Niezłe, a biorąc pod uwagę fazę rozgrywek i porę roku, wręcz dobre spotkanie obfitowało w akcje i ataki z obu stron. Tak jednak jak szybko stygnie kazachski step, gdy zapadnie zmrok, tak wraz z chylącym się ku zachodowi słońcu stygła też temperatura tego spotkania. Od 65. minuty było już ono dość słabe, zachowawcze, nie umywało się do tego, które oglądaliśmy do tej pory. Kolejorz jednak cel zrealizował, a i Kazachowie wyglądali na zadowolonych z remisu.

Zaraz po meczu lechici jedli kolację, po czym wsiedli do autobusu, który zawiezie ich do Ałmaty. Tam o godzinie 23 czasu miejscowego czekał na nich samolot powrotny do Polski. Pamiętajmy jednak, że lechici posługiwali się podczas pobytu czasem polskim, więc grali mecz - w swoim odczuciu o godz. 14 (tyle, że zapadał zmrok), a do Polski wróca w piątek o świcie. Piątek i sobotę mają wolne - tak zdecydował trener Mariusz Rumak. Mają odpocząć przed kolejną wyprawą, tym razem do Azerbejdżanu. Wylot już w środę.



Żetysu Tałdykorgan - Lech Poznań 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Ślusarski (13.), 1:1 Mużykow (44.)

ŻETYSU: Łoginowski - Kostić, Djakow, Mihajlov, Mukanow (87. Korobow) - Dobrasinović, Skorych, Spanow (84. Kumysbekow) - Bjelić Ż (68. Szczotkin), Mużykow - Junuzović

LECH: Kotorowski - Możdżeń, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez - Drewniak, Murawski, Djurdjević Ż (80. Tonew) - Lovrencsics (66. Kiełb), Ślusarski (90. Kędziora), Ubiparip

Sędzia: Siergiej Cynkiewicz (Białoruś)

Widzów 3 tys.

Pierwszy mecz 2:0 dla Lecha. Awans Lecha Poznań

Więcej o:
"/> Kubica ukarany. Wściekły Verstappen krzyczał "co oni k**** zrobili?". Szalony wyścig!
 
Komentarze (32)
Korespondencja z Kazachstanu. Lech Poznań szybko strzelił gola i obronił zaliczkę. Wiele emocji w Tałdykorgan
Zaloguj się
  • ketjow1978

    Oceniono 45 razy 29

    Pewny awans, brawo. Niektórym kolegą poniżej się we łbach poprzewracało, miał być awans, jest awans - mamy taką piłkę jaką mamy, nie będziemy gromić Kazachów czy Azerów po 10-0. Od 3 rundy mimo rozstawienia już tak łatwo może nie być, szczególnie gdy Rutkowski nie wzmocni składu jakimiś porządnym napastnikiem.

  • gladius87

    Oceniono 22 razy 18

    Kurczę co za poeta pisał tę relację. Niezłe kwiatki: "Tak jednak jak szybko stygnie kazachski step, gdy zapadnie zmrok, tak wraz z chylącym się ku zachodowi słońcu stygła też temperatura tego spotkani" no i ten "Krzysztof Kotorowski jak stepowy ryś karakal". Miłosz by się nie powstydził:D

  • zebrzec

    Oceniono 25 razy 15

    ludzie, a teraz nie co blizej...azerbejdzan... k... i jeszce odpadna:(... z takim przeciwnikami trzeba zdobywac komplet punktow do rankingu a nie jakies remisy, jesli nie chcemy rozpoczynac rozgrywek w ..maju...:( o porazkach to wogole nie ma co gadac... a tu coraz czesciej dno dna nas ru..cha.

  • archon21

    Oceniono 14 razy 12

    Transfer kazachskiej kępki nierównej trawy do Lecha okazał się strzałem w dziesiątkę.

  • observa

    Oceniono 36 razy 10

    żenada stracić punkty do rankingu UEFA z takim przeciwnikiem

    a potem się dziwimy że nasze drużyny zaczynają od pierwszych rund bo brakuje współczynnika

  • niedobryjarek

    Oceniono 14 razy 8

    Gratulacje!! Teraz kolejny potężny przeciwnik i LE coraz bliżej. Zespoły z Mołdawii, Cypru n deser i już kasa do Poznania wędruje. brawo

  • spectator_zm

    Oceniono 23 razy 5

    "Lech dał się zaskakująco mocno stłamsić"
    Dobrze, że z zaskoczenia nie dał się wydupczyć!
    Ale na "atrakcyjność" wycieczek nie ma co narzekać, najpierw Kazachstan, teraz Azerbejdżan. Ciekawe tylko jakie będą koszty zwiedzania tych zadupiów? Oby nie okazało się, że Lech wyjdzie na tych pucharach jak Zabłocki na mydle...

  • miroslawczeciak

    Oceniono 4 razy -2

    Linia OLT jest wypalona

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX