Sport.pl

Lech Poznań w Kazachstanie. A gdyby Adam Mickiewicz był piłkarzem...

Kazachstan wydaje się krajem egzotycznym, który zasmakował piłki nożnej całkiem niedawno. A jednak początki futbolu w tym kraju sięgają równie daleko w historię jak te w Polsce. W przyszłym roku kazachska piłka nożna obchodzić będzie 100-lecie istnienia, a powstała tam, gdzie znajdował się potem radziecki poligon atomowy - w Semipałatyńsku. Na dodatek protoplastą kazachskiego futbolu był tutejszy wieszcz.
Semipałatyńsk, zwany dziś Senej, bynajmniej nie leży w europejskiej, bliższej nam części Kazachstanu, lecz na północnym-wschodzie kraju, bliżej Chin i Mongolii. Z punktu widzenia kazachskim odległości, to całkiem niedaleko od Tałdykorganu. Sto lat temu tenże Semipałatyńsk - dziś znany z zamkniętego w 1992 roku radzieckiego poligonu nuklearnego - był miastem niezwykle prężnym, z największym w tej części Azji i prawdopodobnie największym w całej carskiej Rosji jarmarkiem. Handlowano tu wszystkim na hurtową skalę, więc miasto bardzo się bogaciło. Na dodatek znajdował się tu także wojskowy garnizon, gdzie Rosja trzymała liczne oddziały blisko granicy z Chinami. Semipałatyńska młodzież bogatego miasta szukała jakiegoś sportu, który mogła by uprawiać. Ale gry, a nie popularnych tu sportów walki jak boks czy zapasy. Na dodatek pochodzącej z Europy, do której wszystkich tu ciągnęło.

Z pomysłem wyszedł wówczas przybyły tu z Moskwy kupiec Nikołaj Kuprienow. - Angielscy marynarze stacjonujący w Odessie grają w grę, którą nazywają "football" - powiedział. - Nauczyli w nią grać już Rosjan, nie tylko w Odessie, ale również w stolicy, St. Petersburgu. Zetknąłem się z nią. Pokażę wam i objaśnię szczegóły i coś mi się wydaje, że zwariujecie na jej punkcie jak mieszkańcy Odessy. Tam teraz wszyscy grają w "football" - dodał i pokazał Kazachom dwie przywiezione z Odessy piłki, które dostał od Anglików. Skórzany sprzęt kosztował wtedy majątek - 9 rubli, podczas gdy krowę można było kupić za 14! Na grę w piłkę stać było zatem tylko bogatych, a akurat semipałatyńscy kupcy byli zamożni.

Bogaci kupcy z Semipałatyńska zaciekawili się i zgodzili. A "football", jak przewidział Nikołaj Kuprienow, rzeczywiście zawrócil im w głowie. Co ciekawe, jednym z pierwszych i - jak twierdzą Kazachowie - bardzo dobrych piłkarzy w tym kraju był tutejszy wieszcz, Muchtar Ałezow (Auez-uli). - To kazachski Lew Tołstoj, czy też jak powiedzieliby Polacy, kazachski Adam Mickiewcz. Najważniejsza postać literatury naszego kraju - mówią Kazachowie. - Tak dobrze jak pisał, tak świetnie też grał w piłkę.

W Semipałatyńsku mieszkali dwaj bardzo bogaci kupcy - niejaki Plesziejew i niejaki Musim. Nie byli wrogami na co dzień, ale ostro rywalizowali ze sobą w interesach. Każdy chciał pokazać, że jest lepszy, bogatszy i zaradniejszy od drugiego. Ich konkurencja przeniosła się do futbolu, bo każdy z nich chciał mieć swój, najlepszy oczywiście zespół w grze, która błyskawicznie zdobywała popularność u Kazachów. Tak powstały w Kazachstanie dwa pierwsze kluby - muzułmański Jarysz i SSK, zwany Ołimp, albo Orliata (Orlęta). Na 8 września 1913 roku datuje się pierwszy dokument mówiący o ich rywalizacji. Jest to prasowa notatka w gazecie "Russkij Sport". Może dochodziło do niej wcześniej, ale to ta data jeszcze w czasach ZSRR została uznana za początek futbolu w Kazachstanie - wcześniejszy, niż ktokolwiek by zakładał.

Już w 1915 roku Kazachowie rywalizowali w formie ligi - pierwsze były starcia klubów z Semipałatyńska i znanego dobrze białostockiej Jagiellonii Pawłodaru, gdzie powstał klub Zwiozdenki. Oba miasta wymieniły się listami i wyzwały na pojedynek. Semipałatyńczycy pojechali do Pawłodaru, a wtedy podróż konno i na wielbłądach przez 400 kilometrów stepu trwała dwa, nawet trzy dni. Na miejscu kupcy z Semipałatyńska postawili zakład z Pawłodarem o 10 rubli. Wygrali, według zapisów aż 15:0, choć niewykluczone, że rozegrano wtedy nie jeden, a kilka spotkań i ten wysoki wynik to łączna suma goli w tych meczach. Przegrani piłkarze z Pawłodaru zrobili zrzutkę, by wypłacić zwycięzcom niemałą sumę 10 rubli, ale goście z Semipałatyńska im te pieniądze zwrócili. - Nie chcemy ich. Zaszczytem było to, że mogliśmy zagrać w "football" - stwierdzili. Honorowi gospodarze nie chcieli się jednak zgodzić na takie dictum. Zakład to w końcu zakład.

- W takim razie - orzekli piłkarze z Semipałatyńska. - Za te 10 rubli wydajcie ucztę dla nas wszystkich, uczestników meczu.

Uczta została wydana. Ja niestety tam nie byłem, mleka i miodu nie piłem... Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?


Więcej o: