Lech Poznań w Tałdykorganie, czyli śpimy do południa

Kiedy piłkarze Lecha Poznań pojawili się w urządzonym w iście bizantyjskim stylu hotelu Ajser w Tałdykorganie, powitało ich grane na ostro Modern Talking oraz miejscowe przeboje biesiadne. Zmęczeni lechici zbledli. Akurat odbywało się huczne kazachskie wesele. Relacja na żywo od godz. 14. na Sport.pl.
Na szczęście dla Lecha, wykończonego po długiej podróży z Polski, Kazachowie obiecali, iż wesele skończy się o północy miejscowego czasu. Niewiele na to wskazywało, gdyż głośniki dudniły, a bawiło się około dwustu osób. A jednak. Tuż przed północą muzyka przywodząca na myśl najlepsze imprezy lat 80. ucichła i goście wyszli z hotelowej restauracji.

Lech Poznań jednak nie zamierzał pójść spać. Trener Mariusz Rumak zamierzał funkcjonować w Kazachstanie według czasu polskiego, zatem miejsce weselnych gości zajął w hotelowej restauracji kucharz klubowy Maciej Różański, a ekipa Kolejorza wtaszczyła do hotelu dwie wielkie skrzynie z przywiezionym z Polski jedzeniem. Były tak ogromne, że każdą niosło sześciu ludzi. Z tych zapasów kucharz przygotowywać będzie posiłki dla zespołu - przedmeczowy oparty będzie na rybach, dokładnie na norweskim łososiu. Miejscowym potraw, choć są one smaczne, poznaniacy nie tykają. Ich podstawą jest bowiem baranina i dość tłusta wieprzowina.

Była godzina 1 czasu miejscowego, czyli 21 wedle nieprzestawionych zegarków z Polski, gdy lechici zasiedli do stołu na kolację. Dopiero dwie, trzy godziny po niej szli spać - około 3 czy 4 miejscowego czasu. Nie było to łatwe, gdyż trzeba było odciąć się od tego, co dzieje się na zewnątrz hotelu i pokoju. Piłkarze Kolejorza wstaną z łóżek dopiero koło godz. 12 czasu miejscowego, wtedy będzie to polska ósma rano i w okolicach godz. 13 zjedzą śniadanie.



Mecz z Żetysu Tałdykorgan odbędzie się o godz. 18 czasu miejscowego. W Polsce będzie to godz. 14.

Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?