Lech Poznań wylądował w Ałmaty. Droga wiedzie przez step

Od Ałmaty miasto Tałdykorgan oddziela 279 kilometrów drogi przez zupełnie niemal bezludny, ciągnący się po horyzont step. Na dodatek zlany deszczem, gdyż od rana w tej części Kazachstanu leje.
Kto by się spodziewał, że po wtorkowych upałach w Kazachstanie , które sięgały 40 stopni i groziły rozegraniem meczu między Lechem Poznań a Żetysu Tałdykorgan w ekstremalnych warunkach, przyjdzie słota. Burze, które zaatakowały kazachski step we wtorek wieczorem do rana nie ustały. O godzinie 18 czasu miejscowego (14 w Polsce) w Tałdykorganie wciąż padał deszcz. Pojawiał się co godzinę, dwie, znikał. O godz. 19 zerwałą się kolejna burza, huk piorunów zabrzmiał nad Tałdykorganem. To wystarczyło, by ochłodzić powietrze. Gra w upale zatem Lechowi raczej nie grozi, choć Kazachowie twierdzą, że tak jak szybko step się ochładza, tak też może w dwie, trzy godziny na pełnym słońcu nagrzać się do olbrzymich temperatur.

Godzina 18 czasu miejscowego (14 w Polsce) to także moment, w którym czarterowy samolot z ekipą Lecha Poznań szczęśliwie wylądował w Ałmaty po niespełna siedmiu godzinach lotu. To jednak nie koniec podróży. Teraz poznaniaków czeka jazda samochodem drogą, która wiedzie przez odkryty step. Niesamowite przestrzenie, jakie ją otaczają sprawiają wrażenie bezkresnych. Raz na kilkadziesiąt kilometrów pojawia się ludzka osada, przydrożna restauracja, stacja benzynowa albo... kasyno. Względnie stragany z przekupkami, które sprzedają słony ser i arbuzy.

Poza nimi na stepie nie ma nikogo. Pojawiają się jedynie stada szybkonogich dżejranów (azjatyckich antylop) czy też suhaków o trąbach jak u małych słoni.

Kazachski step jest surowy, podobnie jak surowe mogą być konsekwencje potknięcia się Lecha Poznań w rewanżowym starciu z Kazachami. Wszak przywiózł on z Polski w samolocie pokaźną zaliczkę 2:0. Mimo tego w Tałdykorganie wierzą, że szybki gol w pierwszej połowie dla gospodarzy otworzy sprawę awansu na nowo.

Mecz rozpocznie się w czwartek o godz. 18 czasu miejscowego, czyli o godz. 14 czasu polskiego. O tej porze Kolejorz miał na 5-tysięcznym stadionie w Taldykorganie prawo do treningu, ale z niego zrezygnował. W tym czasie więc zajęcia na otoczonym bieżnią obiekcie mieli więc... hokeiści na trawie. Gospodarze, Żetysu trenowali o godz. 18.45.

Poznaniacy w ogóle nie trenują w Kazachstanie, posługują się czasem polskim, aby uniknąć aklimatyzacji. Przyjadą zatem do eleganckiego hotelu Ajser w Tałdykorganie o godz. 22-23 czasu miejscowego i aż do godz. 3 albo 4 będą zwlekali z pójściem spać. Co w tym czasie robić? Mieszkańcy Tałdykorganu odradzają włóczenie się nocą po tym 130-tysięcznym mieście przy chińskiej granicy. - Nie powiedziałbym, że jest tu niebezpiecznie, ale lepiej zachować ostrożność - mói rzecznik prasowy Żetysu Tałykorgan Jurij Pak.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?