Rywal Lecha Poznań przegrał 1:5 przez jet lag? Ledwie trzymał się na nogach

Żetysu Tałdykorgan, czwartkowy rywal Lecha Poznań w Lidze Europejskiej, przegrał aż 1:5 na własnym boisku z Szachtiorem Karaganda. To efekt podróży do Polski i postawy nie fair rywali z Karagandy - mówią w Żetysu.
Ta porażka to największa klęska Żetysu Tałdykorgan w sezonie , akurat przed rewanżowym pojedynkiem z poznańskim Lechem. Kazachowie twierdzą jednak, że nie należy wyciągać z niej wniosków. Byli bowiem zmęczeni długą podróżą do i z Polski.

Zespół Żetysu Tałdykorgan podróżował rejsowym samolotem i Polskę opuścił dopiero w sobotę . Zaplanowany na niedzielę jego mecz ligowy z Szachtiorem Karaganda zostało przełożone z punktu na poniedziałek, ale Żetysu chciało go w ogóle odwołać z uwagi na pojawiające się u piłkarzy pierwsze objawy tzw. zespołu zmiany strefy czasowej, czyli jet laga - dosyć częstej choroby występującej podczas podroży przez więcej południków. - Kazachska federacja piłkarska się zgodziła na odwołanie meczu, ale zgodę musiał wyrazić jeszcze przeciwnik. Tymczasem Szachtior poczuł swoją szansę i odmówił - dowiedzieliśmy się w Ałmaty.

To miał być atrakcyjny mecz, gdyż Szachtior Karaganda to mistrz Kazachstanu, który ma walczyć z czeskim Slovanem Liberec na drodze ku Lidze Mistrzów, a Żetysu Tałdykorgan to wciąż aktualny wicemistrz kraju. Tymczasem mieliśmy jednostronne widowisko, w trakcie którego gracze rywala Kolejorza ledwie trzymali się na nogach i z trudem trzymali też otwarte powieki. Zaledwie przez pierwsze pół godziny potrafili jako tako walczyć z Szachtiorem. Teraz Żetysu zarzuca rywalom postawę nie fair.

Jednocześnie Kazachowie zwracają uwagę na fakt, że ta klęska i ten mecz nie będą miały żadnego wpływu na postawę Żetysu w czwartkowym boju z Lechem Poznań. Objawy jet laga, choć dokuczliwe, ustępują tak jak przyszły. Po kilku dniach organizm aklimatyzuje się do zmiany czasu i w czwartek tak właśnie ma być z Żetysu Tałdykorgan. Jego piłkarze będą już wypoczęci i przystosowani do miejscowego czasu.