Sport.pl

Lech Poznań za zasłoniętymi kotarami. Tak chce w Kazachstanie oszukać czas

Lech Poznań na mecz z Żetysu Tałdykorgan leci dopiero w środę rano, tak aby na miejscu znaleźć się wieczorem czasu miejscowego. Dzięki temu uniknie aklimatyzacji.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUBCIE NAS, WIARA!

Taki jest plan Lecha Poznań - uniknąć syndromu jet lag, czyli zespołu nagłej zmiany stref czasowych. Choroba ta często występuje przy dalekich podróżach, a jej najsilniejsze objawy mają nastąpić trzeciego dnia po rozpoczęciu podróży.

Lech Poznań wylatuje zatem na mecz rewanżowy mecz z Żetysu Tałdykorgan do Kazachstanu dopiero w środę, aby tego uniknąć. Na dodatek lechici będą się posługiwali cały czas polskim czasem, aby uniknąć aklimatyzacji. Od weekendu trenują zawsze o godz. 14 czasu polskiego, czyli w porze czwartkowego meczu w Tałdykorganie. Także na miejscu, w Kazachstanie zastosują procedury, dzięki którym oszukają czas.

- Nie przestawiamy zegarków ustawionych na czas polski. Posiłki będziemy jedli, posługując się tym czasem. Podobnie ze spaniem. Położymy się o porze, którą wskaże zegarek z Polski - mówi trener lechitów Mariusz Rumak.

Zakładając, że zazwyczaj piłkarze Kolejorza kładą się do łóżka około północy, oznacza to, że w Kazachstanie położą się o czwartej nad ranem. Pośpią natomiast do południa czasu polskiego, albo i dłużej. - Zasłonimy kotary i nie będziemy sugerowali się słońcem - mówi trener Mariusz Rumak.

Podobny eksperyment stosował już w zeszłym roku poznański mistrz rzutu młotem Szymon Ziółkowski podczas mistrzostw świata w Korei Południowej. Także jadł, kładł się spać i trenował, posługując się nieprzestawionym czasem polskim. Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?


W europejskich pucharach powinni grać:
Więcej o:
"/> Kubica ukarany. Wściekły Verstappen krzyczał "co oni k**** zrobili?". Szalony wyścig!