Mariusz Rumak: Przez 15 minut widziałem Lecha, jakiego chcę widzieć w przyszłym sezonie

- Wynik 2:0 to nie jest komfortowe prowadzenie w kontekście mentalnego przygotowania piłkarzy, bo to pozornie spokojna sytuacja - mówi trener Mariusz Rumak po zwycięstwie Lecha Poznań z Żetysu Tałdykorgan w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europejskiej.
Trener Mariusz Rumak na pomeczową konferencję prasową przyszedł w dobrym humorze, na wstępie przywitał nieznanych sobie dziennikarzy, ze szczególnym uwzględnieniem przedstawicielek płci pięknej. Oto co mówił...

O problemach w pierwszej połowie: tak jak się spodziewałem, było to bardzo trudne spotkanie, bo jesteśmy w okresie przygotowawczym do sezonu. Do końca nie byliśmy pewni, czy byliśmy w formie, to było widać w pierwszej połowie. Nie było takiego rytmu, jakiego oczekuję. Zawodnicy bez piłki nie reagowali tak, jak powinni. Nie oddawaliśmy strzałów, ale też nie wydaje mi się, by doszło do dużego zagrożenia naszej bramki.

O przełamaniu w drugiej połowie: po przerwie, zwłaszcza po zmianie jaką dał Rafał Murawski, zespół grał lepiej. Widać, że to zawodnik potrzebny zespołowi. Nowi piłkarze pokazali, że są wzmocnieniami. Gergo Lovrencsics miał asystę i strzelił gola, a Łukasz Trałka, gdyby nie kontuzja, zostałby dłużej na boisku.

O sytuacji przed rewanżem: pojedynek z Żetysu cały czas trwa. Mam nadzieję, że druga połowa w Kazachstanie też pójdzie po naszej myśli. Wynik 2:0 to nie jest komfortowe prowadzenie w kontekście mentalnego przygotowania piłkarzy, bo to pozornie spokojna sytuacja. W końcówce była sytuacja na 3:0 i byłoby spokojniej, ale nie będę jechał na rewanż z duszą na ramieniu. Chwilami podczas tego mecz traciliśmy kontrolę nad grą, to niedobrze, musimy to zmienić. Przez 15-20 minut widziałem jednak takiego Lecha, jakiego mam nadzieję widzieć w przyszłym sezonie.

O przygotowaniu fizycznym obu drużyn: nie chcę oceniać Kazachów, oba zespoły reagowały podobnie. To, że Kazachowie są w trakcie sezonu zostało zniwelowane trudami długiej podróży. Przy 27-28 stopni, naszym zawodnikom trudno się oddychało, mój zespół bywał na boisku "rozciągnięty".

O Mateuszu Możdżeniu w roli obrońcy: Mateusz potrzebuje troszeczkę czasu, by grać odpowiednio na nowej pozycji. Wydaje mi się, że rywale grali na niego, zwłaszcza numer 70 [Zoran Kostić - red.], który często próbować go łamać do środka [mijać w stronę pola karnego].

Na konferencji prasowej Żetysu był reprezentowany przez drugiego trenera, Aleksandra Szackiego, który powiedział tylko: - Chcę bardzo pogratulować tego spotkania zawodnikom Lecha. Myślę, że to był dobry mecz w wykonaniu obu drużyn.