Sport.pl

Lech Poznań - Żetysu Tałdykorgan 2:0. Łatwiej się pojedzie do Azji

Nie szło Lechowi Poznań w meczu Żetysu Tałdykorgan z Kazachstanu, aż wszedł na plac Rafał Murawski. Kolejorz wygrał 2:0, gola w debiucie strzelił Gergo Lovrencsics i awans poznaniaków jest bliski.
Grać w lipcu we wczesnych fazach europejskich pucharów to od wielu lat dla polskich klubów gehenna. Nawet w sezonie, w którym Lech Poznań rozgrywał fantastyczne mecze w fazie grupowej Ligi Europejskiej, wygrywając z Manchesterem City i eliminując Juventus Turyn, męczył się okrutnie w pierwszej fazie z Azerami. Tym razem sami Kazachowie z Żetysu Tałdykorgan przepowiedzieli Kolejorzowi, że będzie miał kłopoty. Gdyż - jak uzasadniali - nie rozegrał jeszcze żadnego meczu o stawkę, jest przed sezonem, a oni w samym jego środku.

Faktycznie, kłopoty były. Lech ugiął się pod presją konieczności zapewnienia sobie solidnej zaliczki przed trudną wyprawą pod chińską granicę, na rewanż do Tałdykorganu. Brak zgrania, czucie piłki, automatyzmu w grze był bardzo widoczny zwłaszcza wtedy, gdy Kazachowie przygotowali mu dwie linie okopów złożone z czterech graczy defensywy i trzech cofniętych pomocników. W tej sytuacji za rozgrywanie, a właściwie poszukiwanie jakiegoś rozwiązania na przedarcie się przez te przeszkody brał się nawet Bartosz Ślusarski, który nader często zapominał, iż trener Mariusz Rumak uparcie widzi go jako jedynego napastnika i ... zwyczajnie nie strzelał w okolicach pola karnego, lecz oddawał piłkę.

Aleksandar Tonew z kolei - przeciwnie. Strzelał zbyt często, nawet z bardzo nieprzygotowanych pozycji. To on w 33. minucie miał piłkę na bucie przed otwartą bramkę i brzydko spudłował. To on wreszcie w 45. minucie, po akcji Bartosza Ślusarskiego z często włączającym się do ataku po flance, acz nieprecyzyjnym Luisem Henriquezem, uderzył udem i też nie trafił.

Więcej sensownych akcji ofensywnych Lech przed przerwą nie miał. Zawodził koncept, zawodziło rozegranie piłki, irytujący był Siergiej Kriwiec - gdy dostawał piłkę, zwalniał i kręcił piłkę, stanowił główny ręczny hamulec poczynań ofensywnych Kolejorza. Mało widoczny, bo też słabo wykorzystywany był nowy nabytek Węgier Gergo Lovrencsics, natomiast bardzo dobre wrażenie pozostawił po sobie inny nowy piłkarz Łukasz Trałka. Pewny w poczynaniach, stabilny, często przez to padał ofiarą ostrych ataków Kazachów. Zebrali oni za nie szybko dwie żółte kartki.

Drużyna Żetysu Tałdykorgan nie była bynajmniej piłkarskim analfabetą do wysokiego ogrania. Choć na ich ławce zabrakło trenera Slobodana Krcmarevicia (zawieszony przez UEFA za scysję z sędzią podczas meczu w pucharach sprzed kilku lat jeszcze na Cyprze), wiedzieli co mają robić. W połowie złożona z graczy byłej Jugosławii miała na ukąszenie Lecha plan prosty - wyłuskać piłkę i zagrać ją na skrzydło do Edina Junuzovicia czy Marko Djalovicia, a najlepiej do wysokiego Serba Danilo Bjelicia. Rzeczywiście, chwilami można było odnieść wrażenie, iż Lech gra z rywalem z Serbii, a nie Kazachstanu.

Kazachowie przed meczem bardzo podniecili się faktem, że inny ich zespół Ordabasy Szymkent wygrał wyjazdowy mecz w Serbii z Jagodiną. Oni nie uważali się za piłkarskiego kopciuszka i spoglądanie Polaków na drugą rundę pucharów, w której potencjalni rywale Chazar Lenkoran z Azerbejdżanu i Kalju Nomme z Estonii remisowali 2:2 na Kaukazie, uznawali za pychę i arogancję. Po pierwszej połowie mogli jeszcze bardziej poczuć szansę na co najmniej remis także w Poznaniu.

Trener Mariusz Rumak nie miał zamiaru do tego dopuścić. Zdjął słabego Siergieja Kriwca, a wpuścił na boisko gracza z nr 14. Tym razem jednak tego numeru nie nosił już Semir Stilić, a kolejny napastnik - Vojo Ubiparip. To było wyraźne uderzenie w gong z sygnałem do ataku. Tak bowiem tego meczu, z takim wynikiem i tak marnym zagrożeniem pod bramką Żetysu zostawić nie było można. Nie można było tego zrobić kibicom, z których przynajmniej część niedawno obserwowała na tym obiekcie mecze Euro 2012 - widowiska na zupełnie innym poziomie.

To jednak nie Lech, a rozochoceni Kazachowie ruszyli do natarcia. Zaskoczeni poznaniacy odebrali przez trzy pierwsze minuty drugiej połowy trzy, na szczęście nie za mocne, uderzenia na bramkę. Tymczasem kolejni lechici przy piłce rozkładali ręce w geście: komu mam podać, no komu?

Sytuację mogło zmienić dość wczesne wejście na boisko Rafała Murawskiego, który zaczął spotkanie na ławce, gdyż dopiero w poniedziałek wrócił z urlopu po występie na Mistrzostwach Europy. Lech ruszył, kilkakrotnie oskrzydlił rywala, który stopniowo tracił siły. Jedna akcja, druga, w końcu kolejna przyniosła efekt. Gergo Lovrencsics w polu karnym Kazachów był blisko straty piłki. Manerwował, kręcił, ale utrzymał ją przy nodze i zagrał równolegle w głąb pola. Tam do bramki wpakował ją Rafał Murawski.

To był moment zwrotny. Kolejorz miał teraz rywala na talerzu. Po kolejnej wrzutce Bułgara Tonewa obrońców Żetysu wyprzedził Węgier Lovrencsics i w debiucie zdobył bramkę na 2:0. A publika dała radę bezbłędnie wyskandować po raz pierwszy jego nazwisko.

Ostatnie pół godziny zdecydowanie należało do lechitów, którzy już rozluźnieni konsumowali coraz większe zmęczenie rywali. Ci mieli jednak jeszcze groźne okazje, gdy po manewrach w polu karnym z bliska strzelał Marko Djalović - w Krzysztofa Kotorowskiego, a Zoran Kostić uderzył obok bramki. To spotkanie Lechowi wymknąć się już jednak nie mogło i teraz nawet rewanż daleko, pod chińską granicą nie wydaje się straszny.



Lech Poznań - Żetysu Tałdykorgan 2:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Murawski (61.), 2:0 Lovrencsics (65.)

LECH: Kotorowski - Możdżeń, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez - Lovrencsics, Trałka (54. Murawski), Drewniak, Tonew (84. Kiełb) - Kriwiec (46. Ubiparip) - Ślusarski

ŻETYSU: Łoginowski - Mukanow, Mihajlov, Dautow, Djalović - Kostić Ż, Dobrasinović Ż, Skorych (81. Spanow) - Junuzović(70. Szczotkin), Mużykow (70. Kumysbekow) - Bjelić

Sędzia: Luc Wouters (Belgia)

Widzów 25 tys.

Więcej o:
Komentarze (37)
Lech Poznań - Żetysu Tałdykorgan 2:0. Łatwiej się pojedzie do Azji
Zaloguj się
  • petrrr1

    Oceniono 28 razy 28

    "Kazachowie przygotowali mu dwie linie okopów złożone z czterech graczy defensywy i trzech cofniętych pomocników"
    hmm. ktoś się tu chyba zapatrzył na orłów smudy

  • pyra115

    Oceniono 44 razy 22

    Byłem. Widziałem. Rzeczywiście Lechowi nie szło w 1. połowie ale atmosfera na kotle kapitalna :)

  • m0nteverde

    Oceniono 18 razy 16

    Ślusarski jest beznadziejny, już prędzej Kotorowski coś ustrzeli. Zresztą Ibuprom to samo. Węgier gra bez kompleksów, będą z niego ludzie.

  • emacz

    Oceniono 27 razy 13

    Byłem na meczu. Lech grał bardzo przeciętnie, a wręcz źle. Dobrze, że się skończyło 2:0, bo Kazachowie mieli dwie setki i mogło być równie dobrze 2:2. Jedyny jasny punkt zespołu to Murawski, przerastał innych o dwa poziomy. Gergo średnio, ratuje go asysta i bramka, poza tym nie pokazał za dużo. Mam nadzieję, że się jeszcze chłopak rozegra.

  • karollo200001

    Oceniono 16 razy 12

    byłęm na meczu fajna atmosfera

  • bolplast

    Oceniono 12 razy 12

    Przy drugim golu podawał Ślusarski. Nawrot, trzeba u okulisty zamówić nowe gogle, bo w tych brakuje dioptrii

  • epox

    Oceniono 20 razy 12

    " .........bardzo dobre wrażenie pozostawił po sobie inny nowy piłkarz Łukasz Trałka....."

    bo ja wiem ..... słaby był jak pozostali .....

  • zdravko777

    Oceniono 11 razy 9

    To teraz LE będzie w polsacie nadal ?
    I co z LM czy Śląska ktoś będzie pokazywać ? bo przeczytałem gdzieś że tvp ma prawa do LM i pokaże tylko 4 runde eliminacji do LM..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX