Trener Żetysu Tałdykorgan z poczuciem humoru: Uwielbiam dalekie podróże

Slobodan Krcmarević, szkoleniowiec czwartkowego rywala Lecha Poznań, kazachskiej ekipy Żetysu Tałdykorgan okazał się człowiekiem o dużym poczuciu humoru. - Trener Lecha Poznań obawia się stałych fragmentów gry? Gdybym ja zaczął opowiadać czego obawiam się ze strony Lecha, zajęłoby mi to dwie godziny - mówił.
Już podczas prezentacji przez rzeczniczkę prasową Lecha Poznań Joannę Dzios, która starannie i powoli odczytała jego nazwisko "Slobodan Krcmarević", szkoleniowiec drużyny z Kazachstanu powiedział: - Brawo! Znakomicie to pani wypowiedziała. Takie trudne nazwisko!

Gdy z kolei dziennikarze zapytali go, czy w sytuacji jakiej jego drużyna znalazła się w lidze kazachskiej (zajmuje przedostatnie miejsce), europejskie puchary nie stanowią problemu, bo przecież w każdej rundzie grożą mu dalekie podróże do Europy, odparł: - Znakomicie! Uwielbiam dalekie podróże. Jestem zapalonym podróżnikiem.

W żart obrócił też kolejne pytanie o informacje, jakie udało mu się zebrać o polskim zespole. - Mieć za dużo informacji to też niedobrze, bo tylko głowa potem od tego boli - stwierdził ubawiony.

Dodał po chwili: - Znam polski futbol dość dobrze, mam tu w Polsce wielu przyjaciół. W Apollonie Limassol trenowałem Kamila Kosowskiego, a Stanko Svitlica jest moim sąsiadem. O Lechu Poznań wiem dużo, zwłaszcza to, że jest drużyną z najwyższej półki. I bardzo dobrze, po presja jest po waszej stronie. Co my możemy tu zdziałać? Jedynie nieoczekiwanie wygrać, nic więcej.

Za poważny problem uznał fakt, że Żetysu Tałdykorgan podróżowało z Kazachstanu do Polski przez 18 godzin. - Tak, to może mieć wpływ, bo podróż była długa. Dlatego właśnie przylecieliśmy trzy dni przed meczem, żeby odpocząć - stwierdził. - Zgadzam się, tu wy wypoczęci gospodarze macie zdecydowaną przewagę. Jednakże może uda nam się znaleźć jakieś atuty przemawiające na korzyść mojego zespołu? Może np. to, że jesteśmy w trakcie sezonu ligowego, a Lech go nawet nie zaczął. Jak znam życie, trenuje pewnie maksymalnie od miesiąca i zdołał rozegrać jeden, góra dwa mecze sparingowe.

Zapytany o to, jak często gra w Kazachstanie przy widowni liczącej ponad 15 tysięcy widzów, odrzekł z uśmiechem: - Niezbyt często.

Na pytanie, co jest przyczyną tego, iż niedawny wicemistrz Kazachstanu gra teraz tak słabo w lidze, odparł: - Nie wiem, co jest przyczyną, ale wiem co jest konsekwencją. Ja nią jestem. Żetysu zmieniło trenera i teraz ja staram się zmienić wiele rzeczy. Sprowadziłem nowych graczy, stopniowo uzyskujemy lepsze rezultaty. Zapewniam, że i w czwartek wyjedziemy i zagramy w piłkę.

Przyznał się także, że w środę wymknął się na miasto, by zobaczyć Poznań. - Podeszło do mnie kilku ludzi w barwach Lecha Poznań. Przywitali się, poprosili o wspólne zdjęcie, byli bardzo przyjacielscy. Zupełnie jak ci Irlandczycy, którzy u was byli w czasie Mistrzostw Europy. Było bardzo miło.

Na koniec dodał: - Skoro już tu jestem, to chciałem wam Polakom pogratulować perfekcyjnej organizacji Euro 2012. Jestem pod wrażeniem, wybudowaliście też przepiękny stadion.

Kazachstan to nie Borat! Czego nie wiecie o tym kraju?