Syn właściciela Lecha Poznań: Już raz przeinwestowaliśmy

- Do dziś odczuwamy skutki okienka transferowego z zimy 2011 roku, jednak nie dlatego, że ściągnięci zawodnicy byli słabi, tylko dlatego, że wtedy przeinwestowaliśmy - mówi Piotr Rutkowski, członek zarządu Lecha Poznan i zarazem syn właściciela klubu (szefa rady nadzorczej), Jacka Rutkowskiego
Piotr Rutkowski, dyrektor sportowy Lecha Poznań i członek zarządu, wypowiedział się na internetowej stronie klubu. Brak istotnych wydatków na transfery uzasadnia wnioskami, jakie Kolejorz wyciągnął z zimy 2011 roku. Przyszli wtedy tacy gracze jak Rafał Murawski, Hubert Wołąkiewicz czy Vojo Ubiparip, a Kolejorz podpisał też wysoki kontrakt z Manuelem Arboledą .

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

- W tamtym sezonie zakładaliśmy, że klub inwestując w kadrę zdobędzie więcej pieniędzy osiągając sukces sportowy. Nie udało się. Takich sytuacji należy się strzec - mówi Piotr Rutkowski. - Sztuką nie jest kupić dobrego zawodnika drogo, ale kupić takiego, który wejdzie w dany zespół i będzie realnym wzmocnieniem. Takie wzmocnienia nie zawsze wymagają dużych pieniędzy. Trzeba rozsądnie podejmować decyzje.Tak będziemy działać w tym sezonie. 

Piotr Rutkowski odniósł się także do sprawy Dmitrije Injaca, którego klub pożegnał telefonicznie, zatrudniając w jego miejsce Łukasza Trałkę. - Dima otrzymał on od nas propozycję przedłużenia umowy.Negocjacje trwały 2 - 3 miesiące. Dima otrzymał propozycję 3-letniej umowy z opcją podjęcia późniejszej pracy z młodzieżą lub w scoutingu po zakończeniu kariery. Byliśmy przekonani, że stworzyliśmy mu perspektywę, by mógł poczuć się jak u siebie. Z przykrością przyjęliśmy informację, że nasza oferta została odrzucona. Musieliśmy reagować i szukać wzmocnienia, aby nie pozostać 5 lipca bez klasowego defensywnego pomocnika. Sympatia i szacunek dla Dimy Injaca to jedno, dobro klubu i drużyny to drugie - tłumaczy Rutkowski.

Piotr Rutkowski o Lechu Poznań - więcej tutaj