Dimitrije Injac zdziwiony: Ja inaczej rozumiem umowę dżentelmeńską

- Zadzwonił do mnie Piotr Rutkowski i powiedział, że Lech nie jest już zainteresowany, bym w nim dalej grał. Jeśli tak wyglądają umowy dżentelmeńskie, to znaczy że nie rozumiem niuansów języka polskiego - mówi serbski piłkarz Dimitrije Injac na wieść o tym, że po zatrudnieniu Łukasza Trałki Kolejorz postanowił się z nim rozstać
Taką informację przekazali dziennikarzom w piątek dyrektor sportowy klubu Piotr Rutkowski oraz trener Mariusz Rumak. - Umowa dżentelmeńska była taka, że jeśli Dima Injac nie podpisze nowej umowy z Lechem przed swoim wyjazdem na urlop, wówczas musi liczyć się z tym, że kogoś sprowadzimy w jego miejsce -mówił szkoleniowiec Kolejorza .

Dotychczasowa umowa Serba z Lechem wygasała 30 czerwca. Przed urlopem Injac nie podpisał nowej. Mówiło się o tym, że chciał przedłużenia poprzedniej o trzy lata. Poznański klub się na to nie godził.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

W rozmowie z serwisem weszlo.com Dimitrije Injac mówi: - Zadzwonił do mnie Piotrek Rutkowski i powiedział, że wobec podpisania kontraktu z Trałką, oferta Lecha nie jest już aktualna.

Dodał, że widocznie nie zna wszystkich niaunsów języka polskiego, gdyż on inaczej rozumie pojęcie "umowy dżentelmeńskiej". Dał do zrozumienia, że trzyletnie kontrakt, który chciał z Lechem podpisać oznaczałby, że Lech uznałby go za gracza, który się sprawdził i wokół którego można budować szkolenie młodych graczy. Że nie potraktowałby go jako kogoś, kto zrobił swoje i może odejść. - Zawsze podobało mi się w Poznaniu - mówi.

Dimitrije Injac vs Lech Poznań - więcej tutaj

Rację ma: