Koniec z wysokimi pensjami w Lechu Poznań. Odejdzie trzech-czterech...

PRZEGLĄD PRASY. - Nie może być tak, że zawodnik regularnie występujący regularnie w pierwszym składzie zarabia często kilkukrotnie mniej od tego, który od kilku tygodni czy nawet miesięcy siedzi na ławce, choć jest zdrowy - mówi prezes Lecha Poznań Karol Klimczak w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym?. Potwierdza, że Artjom Rudniew odejdzie po sezonie z Kolejorza.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Karol Klimczak wyjaśnia, że najlepszy strzelec ekstraklasy pójdzie śladem Roberta Lewandowskiego i Rafała Murawskiego, którzy swego czasu dostali od Lecha zgodę na transfer i zdecydowali się na odejście z klubu. "Warunkiem jest jednak otrzymanie oferty, która będzie satysfakcjonować zarówno nas, jak i zawodnika. Wiemy, że Artjom chce spróbować swoich sił w silniejszej lidze i szanujemy to" - mówi prezes Lecha i podkreśla, że Kolejorz zaproponował Artjomowi Rudniewowi przedłużenie kontraktu, ale zawodnik tę ofertę odrzucił.

Nie tylko Łotysz pożegna się latem z Poznaniem. Zdaniem Karola Klimczaka, z Lecha odejdzie trzech-czterech zawodników. Aż sześciu graczom kończą się w czerwcu umowy z poznańskim klubem. "Z każdym prowadzone były rozmowy, każdy z nich otrzymał od klubu propozycję. Jedni tę propozycję zaakceptowali, a inni nie" - mówi prezes i podkreśla, że kto odrzucił ofertę, nowej już nie dostanie: "Okres negocjacji się zakończył. Złożyliśmy oferty, które nie zostały zaakceptowane. Z drugiej strony, otrzymaliśmy od zawodników oferty, których my absolutnie nie mogliśmy przyjąć. Czas rozmów się zakończył. Każda ze stron znała ich warunki".

Takie podejście prezesa Klimczaka ma związek z nową strategią, którą przyjął Kolejorz. Zakłada ona niższe zarobki dla piłkarzy, a jednocześnie wyższe premie za grę i zaangażowanie podczas spotkań. "Ci, którzy będą grać i zostawiać serce na boisku, nie będą narzekać. Nie może być tak, że zawodnik występujący regularnie w pierwszym składzie zarabia często kilkukrotnie mniej od tego, który od kilku tygodni czy nawet miesięcy siedzi na ławce, choć jest zdrowy. Chodzi nam o to, żeby znaczna część wynagrodzenia była do podniesienia z murawy" - tłumaczy.

Karol Klimczak opowiada też w rozmowie z dziennikarzami "PS", że po ostatnich słabych występach piłkarze i członkowie sztabu szkoleniowego Lecha zostali wezwani na dywanik. "Spotkała ich ostra, męska rozmowa i ustawienie do pionu przez trenera Mariusza Rumaka. Niektórzy zawodnicy otrzymali ultimatum odnośnie ich przyszłości" - mówi. O przyszłości w klubie nowego trenera mówi, że wyjaśni się ona po sezonie. "Brak awansu do europejskich pucharów nie musi oznaczać końca pracy trenera Rumaka".

Cała rozmowa tutaj .