Napastnik Lecha Bartosz Ślusarski: Jeszcze może być dobrze

- Po meczu padło kilka słów w szatni. Powiedziałem, że w tej lidze trzeba więcej walczyć. Każdy z nas wie, że jest w Lechu Poznań, jest świadom swoich umiejętności, ale musimy w każdym meczu dołożyć więcej walki - mówi Bartosz Ślusarski po porażce Kolejorza w Białymstoku.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

- W drugiej połowie ruszyliśmy na Jagiellonię, bo przegrywaliśmy, nie było innego wyjścia. Rywale z premedytacją oddali pole gry. Prowadzili, więc starali się wyprowadzać kontry. W drugiej połowie mieliśmy więcej akcji, ale część z nich była rwana. Wszedłem na boisko po to, by wykorzystać jedną z szans. Dostałem taką pod koniec spotkania, ale nie strzeliłem. Pewnie inaczej wyglądałby końcowy wynik... Przegrywaliśmy 0:1, jedna z kontr dała drugą bramkę Jagiellonii i przegraliśmy.

W "dwumeczu" z Wisłą wyglądało to lepiej, dziś nasza gra nie była dobra. Byliśmy bardzo rozciągnięci formacjami na boisku, były duże odstępy między nami. Nie jest dobrze, skoro nie możemy strzelić gola, to bardzo niepokojące.

Chyba w końcówce spotkania brakowało trochę dośrodkowań, koledzy mogli rzucić dwie piłki więcej, próbowaliśmy grać krótko, ale to już w ostatnich minutach. Wcześniej ja sam miałem dwie sytuacje, gdzie mogłem lepiej dograć Rudniewowi, niepotrzebnie szukałem faulu.

Gdzie szukać optymizmu? Wróćmy do ligowego meczu w Krakowie, gdzie nie brakowało zaangażowania. Widzę, że może być jeszcze dobrze. Nikt z nas nie chowa głowy w piasek, ale trzeba ją podnieść. To musi zaskoczyć.

Po iluś sezonach gry nauczyłem się, że nie można przed końcem ligi mówić, że już coś się przegrało. Nie ma murowanego kandydata do mistrzostwa, nie wiadomo, kto zajmie miejsca dające awans do europejskich pucharów.

Po takim meczu jak ten zawsze jest lepiej grać szybko. Liczę, że we wtorek będziemy już w zupełnie innych nastrojach. Pamiętam dobrze jak przed rokiem przegraliśmy 0:1 pierwszy mecz z Polonią Warszawa, a potem awansowaliśmy w Pucharze Polski. Życzę sobie i wszystkim w Poznaniu, by taka sytuacja się powtórzyła, tylko by finał wyglądał trochę lepiej - mówi Bartosz Ślusarski.

not. Bartosz Nosal, Białystok