Sport.pl

Jose Bakero: Pewnie mogłem zrobić więcej...

- Gdy spojrzę na ten obrazek, to przypomni mi się Lech Poznań - mówił Jose Bakero. Miał w ręku zdjęcie, które dostał w prezencie od poznańskiego fotoreportera, Adama Ciereszki. Na fotografii zrobionej podczas meczu Lecha z Juventusem Turyn widać twarz Hiszpana w połowie zakrytą szalikiem w niebiesko-białych barwach.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Jose Bakero dostał tę pamiątkę na zakończenie czwartkowego spotkania w hotelu Sheraton. Sam zaprosił na nie dziennikarzy. - Trener rozpoczyna pracę w klubie od konferencji prasowej, więc uznałem, że powinienem pożegnać się także podczas spotkania z dziennikarzami. To moja inicjatywa. Nie spotykamy się w klubie, jak zwykle, bo od czwartku rano nie jestem już pracownikiem Lecha. Rano rozwiązaliśmy moją umowę - stwierdził.

Następnie przez grubo ponad godzinę wspominał swój czas spędzony w Kolejorzu, odpowiadał na pytania. Oto co mówił:

Granica między sukcesem i porażką jest bardzo cienka

- Przybyłem do Poznania po 10. kolejce sezonu, w którym Lech bronił mistrzostwa Polski. A taka zmiana w trakcie rozgrywek nie jest czymś normalnym. Klub uznał, że są pewne problemy, na tyle poważne, że trzeba zwolnić trenera [Jacka Zielińskiego - red.]. Znałem już ligę, znałem piłkarzy Lecha. Dla mnie to była wielka szansa. Chciałem podziękować rodzinie Rutkowskich, że mi zaufali. Nasze relacje zawsze były oparte na szacunku, mieliśmy bardzo dobre relacje. Szacunek był do samego końca. Tak, o dymisji dowiedziałem się przez telefon, gdy byliśmy już w autokarze po meczu w Chorzowie.

Debiut miałem wymarzony [zwycięstwo 3:1 z Manchesterem City - red.]. Potem jednak szybko zostałem sprowadzony na ziemię. Przyszedł mecz z Ruchem w Chorzowie [przegrany przez Lecha 0:1 - red.], gdy wszedłem wtedy do szatni, to przekonałem się, z czym się zetknąłem. Pomyślałem sobie: obyśmy nie spadli z ligi. Musiałem opracować nową strategię, by wyciągnąć, ile się da, z tej drużyny.

W Lidze Europejskiej dotarliśmy do meczów z Bragą, znaleźliśmy się w finale Pucharu Polski. Sport jest ciężki, w finale z Legią nie dostaliśmy tego, na co zasłużyliśmy. Przypomina mi się mecz Lecha z Barceloną z 1988 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów. Gdy Alexanco spudłował karnego, a potem także jego powtórkę, byłem pewien, że już jest po nas, a jednak awansowaliśmy. To pokazuje, że granica między sukcesem i porażką jest bardzo cienka. Jestem pewien, że gdybyśmy rok temu zdobyli z Lechem Puchar Polski, wszystko byłoby inaczej. Także ze względu na sytuację finansową klubu.

W ekstraklasie podjęliśmy rywalizację, były mecze, w których nie graliśmy ładnie, ale zawsze walczyliśmy. Byłem krytykowany za częste zmiany w pierwszym składzie, za dobór zawodników. Wtedy była jednak rywalizacja w zespole, każdy wiedział, że ma szansę grać i walczył o to prawo. Fakt, że nie zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów, sprawił, że to był trudny rok. Pewnie mogłem zrobić więcej...

Fernando Alonso też miał tylko wygrywać

- Przyszedł nowy sezon. Zaczęliśmy go fantastycznie, graliśmy bardzo dobrze w obronie i bardzo dobrze w ataku. Aż do listopada 2011 roku. Moja diagnoza? Zawodnicy, którzy odgrywali bardzo ważne role w zespole, obniżyli, bardzo obniżyli wydajność. Nie było od razu gotowych ich następców. Mimo to graliśmy bardzo dobre mecze: z Lechią Gdańsk, z Legią Warszawa. Powinniśmy je wygrać. Porażki z Polonią Warszawa i Podbeskidziem Bielsko-Biała czy Widzewem Łódź sprawiły, że sytuacja zrobiła się dramatyczna. Nie graliśmy dobrze, ale to jeszcze nie oznacza, że tamte występy to była całkowita katastrofa.

Wiem, że wszyscy chcą, żeby Lech tylko wygrywał, ja też tego chciałem, ale nie zapominajmy, że jest też konkurencja. Opowiem taką historię. Gdy Fernando Alonso przenosił się do stajni Ferrari, to wszyscy w Hiszpanii mówili, że co roku będzie teraz mistrzem świata. A on od dwóch lat nie wygrał wyścigu. Także dlatego, że inne zespoły się poprawiły.

Czas był trudny, ale wierzyłem, że jestem w stanie wyciągnąć zespół z tego. Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, ale to, co sobie wypracowaliśmy zupełnie nie wychodziło nam w meczu z Bełchatowem. Potem był mecz z Ruchem Chorzów, poprzedził go bardzo trudny dla nas tydzień, ze względu na to, co się pisało i mówiło o Lechu. Nie ma jednak dyskusji, przepraszam, że stało się to, co się stało w Chorzowie. Zawsze dawałem z siebie wszystko, robiłem, co mogłem, by Lech grał jak najlepiej. Nie chodzi tylko o pierwszy zespół. Pomogłem zreformować system szkolenia młodzieży, spotykałem się z trenerami wszystkich grup dzieci i młodzieży, ponadto wprowadziliśmy nowe metody odżywiania się i diety zawodników.

Kibice niewiarygodni, ale...

- Wiem, że kibice nie byli zadowoleni. Ci w Poznaniu są niesamowici, wręcz niewiarygodni. Jednak, gdy wygrywaliśmy jesienią z Ruchem Chorzów, to oni protestowali przeciwko rządowi, na dodatek mecz był we Wronkach. Graliśmy wtedy ładnie, kto oglądał mecze z początku sezonu, mógł się cieszyć grą Lecha. Gdy protest się skończył, przyszedł ten nieszczęsny listopad. Kibice szybko wytypowali winnego sytuacji, w której się znaleźliśmy. Prosiłbym, żeby spojrzeć na moją sytuację w Lechu nie tak z dnia na dzień, ale w szerszym kontekście. W ciągu roku, z różnych powodów, odeszło jedenastu zawodników. W kadrze pojawiło się bardzo wielu młodych graczy. Do tego doszły zmiany we władzach. Zmienił się prezes, dyrektor sportowy, odszedł kierownik drużyny, który przez wiele lat był ważną postacią w sztabie. Tak wyglądała rzeczywistość.

O problemach polskiego futbolu

- Wiadomo, że lepsza jest komunikacja, gdy możesz z piłkarzami rozmawiać w języku, który znasz biegle. Łatwiej się teraz pracuje, ale taka wymówka byłaby zbyt łatwa. Uważam, że miałem bardzo dobry kontakt z zawodnikami. Niezależnie od tego, co się mówiło, mieliśmy do siebie stuprocentowe zaufanie. Poznałem polski futbol na tyle dobrze, że zauważyłem dwa zasadnicze problemy. Pierwszy określiłbym jako kwalifikacje sportowe, czyli to jak polski piłkarz się odżywia, jak odpoczywa po wysiłku, jakie ma ogólne podejście do wykonywania tego zawodu. Zawodu pięknego, ale też wymagającego i przez to trudnego. Tych rzeczy musicie uczyć już od dziecka, bo u dorosłych ludzi ciężko zmienić nawyki ot, tak.

Drugi problem dotyczy taktyki. Trzeba ją bardzo poprawić, bo zawodnicy muszą być bardziej wszechstronni, muszą umieć grać w różnych systemach. Od tego zależy poziom ligi, poziom reprezentacji. Pracowałem nad tym, niektórzy szybko robili postępy. Tu też trzeba zacząć od szkolenia młodzieży.

Semir Stilić? Niech lepiej powie...

Pytany o komentarz do wypowiedzi Semira Stilicia, który po dymisji Jose Bakero stwierdził, że zespół nie zaakceptował nowej taktyki Hiszpana.

- Wolałbym oceniać Semira przez to co robił na treningach i podczas meczów. Zamiast o taktyce, lepiej byłoby, gdyby powiedział, dlaczego całował herb klubu na koszulce i żegnał się z Lechem, a jeszcze nie odszedł. Niech powie dlaczego nie doszło do transferu i teraz chce przedłużyć kontrakt w Poznaniu. Systemy gry nie są aż tak ważne, bardziej liczą się zawodnicy, którzy taktykę realizują.

Trenerowi Rumakowi życzę wszystkiego najlepszego

- Będę jeszcze trochę w Polsce, zamierzam przez jakiś czas podróżować trochę po kraju. Potem wracam do Barcelony. Jest tam już moja żona, dzieci. Nie mam planów zawodowych. Spotkałem się w Warszawie z prezydentem FC Barcelona, rozmawialiśmy, ale informacje, że mam wkrótce rozpocząć pracę w tym klubie i zajmować się szkoleniem młodzieży, to plotki.

Z Mariuszem Rumakiem pracowaliśmy pół roku, ale nie zdążyłem poznać go na tyle dobrze, by oceniać, co może osiągnąć jako samodzielny trener. Latem 2011 roku nie wiedziałem, że będzie moim asystentem, aż do momentu oficjalnego ogłoszenia tego przez klub. Nie chcę też komentować jego wypowiedzi i pierwszych decyzji po objęciu zespołu Lecha. Życzę mu wszystkiego najlepszego w pracy z drużyną.



Jak oceniasz pożegnalne wypowiedzi Jose Bakero?
Więcej o:
Komentarze (9)
Jose Bakero: Pewnie mogłem zrobić więcej...
Zaloguj się
  • cheshire

    Oceniono 10 razy 6

    zgadzam się z Mateo. Kopacze spuścili Bakero, bo chciał ich nauczyć czegoś więcej niż uczą w naszej lidze. Bakero jest z innej bajki i do naszej popapranej rzeczywistości nie pasuje.

  • dwakilo

    Oceniono 2 razy 2

    Miomo wszystko zawsze będę myślał o trenerze Bakero z dużą sympatią. Powodzenia Jose!

  • truten_org

    Oceniono 4 razy 2

    "Dobry trener, tylko wyników nie ma", albo "Panie trenerze. Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?"

  • Gość: asd

    Oceniono 4 razy 0

    @mateo292

    Tak tak niech GW pierze ci mózg dalej trollu...

  • chateaux

    Oceniono 5 razy -3

    Miałeś chamie złoty róg, ostał Ci się ino sznur.

  • Gość: asd

    Oceniono 7 razy -3

    Jedyny trener który po odejściu nie wrzucał na swój klub to Zieliński a tak jak Smudzie tak Bakero wystaje słoma z butów tacy ludzie do wronieckich pasują idealnie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX