Sport.pl

Mirosław Okoński o Włodzimierzu Smolarku: Jakie życie jest okrutne!

- Od rana nie mogę sobie znaleźć miejsca, ani uwierzyć w to, że Włodek nie żyje. Człowiek w moim wieku. Graliśmy razem, bawiliśmy się razem, razem jeździliśmy na obozy - mówi wyraźnie wstrząśnięty śmiercią Włodzimierza Smolarka były gracz Lecha Poznań i reprezentant Polski Mirosław Okoński.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Mirosław Okoński grał w polskiej reprezentacji w czasach, gdy występował w niej także zmarły w nocy Włodzimierz Smolarek. Mówiło się nawet, że to właśnie miejsce asa Kolejorza zajął piłkarz łódzkiego Widzewa.

- Może tak było, to już bez znaczenia. Ja w sumie debiutowałem w kadrze wcześniej niż on, bo już w 1977 roku [towarzyski mecz ze Szwecją - przyp. red.]. Faktem jest, że powołali nas obu na mecze z NRD w 1981 roku. Ja grałem w młodzieżówce i wypadłem nieźle, ale Włodek zagrał świetny mecz eliminacji mundialu w dorosłej reprezentacji. Ten wygrany 3:2. No błysnął wtedy i pojechał na mundial - wspomina Mirosław Okoński, który wspomina kolegę z kadry ze łzami w oczach. - Był niewiele starszy ode mnie. To jest dla mnie wstrząsająca wiadomość. Gapię się w te informacji o śmierci Włodka, słucham Grzegorza Laty i nie mogę uwierzyć. Owszem, nie widzieliśmy się już ładnych parę lat, ale przecież znaliśmy się i mam go przed oczami. Ostatni raz graliśmy w kadrze w tym nieszczęsnym meczu z Cyprem w 1987 roku w Gdańsku, za trenera Łazarka. Wystawił nas wtedy obydwu, dwóch lewoskrzydłowych w jednym meczu... Grywaliśmy też przeciwko sobie, nie tylko gdy Lech mierzył się z Widzewem, ale i gdy Hamburger SV grał z Eintrachtem Frankfurt. On grał w Eintrachcie, a ja w HSV.

Okoński wspomina kolegę z boiska: - Włodek teraz przecież wrócił do Polski na stałe, osiadł w tym Aleksandrowie Łódzkim i chciał czynnie brać udział w szkoleniu dzieci. Zawsze mówiło się, że miał oko do wyławiania talentów. Tyle orlików teraz pobudowali, tyle możliwości otwierało się dla niego. Życie jest takie okrutne...

Więcej o: