Mariusz Rumak - Rzucony na głęboką wodę [KOMENTARZ]

Wiadomość o tym, że Mariusz Rumak został trenerem Lecha Poznań, dla wielu kibiców brzmi niepokojąco. A może nie ma czego się bać? - zastanawia się Marcin Wesołek.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Niechęć do dotychczasowego trenera "Kolejorza" Jose Bakero była w Poznaniu tak wielka, że jego nazwisko skandowali nawet uczestnicy weekendowego marszu tzw. Wkurwionych, którzy zebrali się w centrum miasta, by protestować w wielu sprawach w ogóle niedotyczących sportu. Żądaniom zdecydowanej większości kibiców stało się zadość w nocy z piątku na sobotę, gdy Bakero został zwolniony.

Pragnienie, by zastąpił go wybuchowy i mocno ekscentryczny Michał Probierz, sprawiało, że Probierza widziano i wyjeżdżającego ze stadionu, i robiącego zakupy w Starym Browarze. W przeświadczeniu, że już za chwileczkę, już za momencik Probierz będzie trenerem Lecha, podtrzymywali kibiców domorośli dziennikarze rozmaitych portali.

Tym większe musi być rozczarowanie, że to nie uważany za "mocnego człowieka" Probierz, a dotychczasowy pomocnik Jose Bakero Mariusz Rumak obejmie po nim rządy w drużynie. Z pozoru wygląda to nie na oczekiwany przez kibiców przełom, a raczej na kontynuację. A to nie wróży dobrze drużynie, która przegrywa mecz za meczem.

Ale Rumak nie jest człowiekiem znikąd i facetem, który do tej pory tylko rozstawiał pachołki przed treningiem prowadzonym przez słynnego szefa. Lech do roli pierwszego trenera przygotowywał go długo i metodycznie - z małą przerwą na pracę w Jagiellonii Białystok, do której odszedł dlatego, że nie po drodze było mu z poprzednim dyrektorem sportowym Lecha Poznań Markiem Pogorzelczykiem. Trenerski dorobek nowego szkoleniowca Lecha wygląda jak fragment CV człowieka starającego się o poważną pracę: najpierw trenowanie dzieci, potem młodzieży, sukcesy z drużynami juniorskimi, praca w Młodej Ekstraklasie, wreszcie terminowanie u bardziej doświadczonego kolegi. Rumak jest merytorycznie przygotowany do roli trenera drużyny pierwszoligowej.

Problem w tym, że został rzucony na bardzo głęboką wodę. W Lechu będzie pracował pod wielką presją kibiców i pracodawcy, który wymaga awansu do europejskich pucharów, nie dając w zamian narzędzi, które ten awans mogą umożliwić. Poznański klub nie wzmacnia się bowiem nowymi piłkarzami, oszczędza na każdym kroku i z potentata na polskim rynku, jakim był dwa lata temu, skarłowaciał do poziomu średniego ligowca. To poziom w Poznaniu nieakceptowalny.

Gdyby Rumakowi przyszło teraz poprowadzić np. Podbeskidzie Bielsko-Biała czy GKS Bełchatów, byłbym niemal pewien, że poradziłby sobie - tam oczekiwania są mniej więcej adekwatne do możliwości klubu. Ale czy poradzi sobie w Lechu, zrealizuje stawiane mu cele i wprowadzi drużynę do europejskich pucharów? Jeśli tak, będzie bohaterem. Jeśli nie - na drugą szansę w zawodzie poczeka długo. Warto trzymać za niego kciuki - jego sukces będzie przecież także sukcesem Lecha.

Kim jest nowy trener Kolejorza? ''Wie, czego chce''

Czy Mariusz Rumak w roli trenera Lecha to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu?