Pomocnik Lecha Poznań wciąż może trafić w kamasze

Pomocnik Lecha Poznań Siergiej Kriwiec mógł nie wrócić do Polski z grudniowego urlopu w Grodnie. Upomina się o niego białoruskie wojsko - pisze Przegląd Sportowy.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Podróż Kriwca do rodzinnego Grodna była obarczona sporym ryzykiem, bo piłkarz ma nieuregulowany stosunek do obowiązkowej służby wojskowej. Na Białorusi wojsko jest obowiązkowe dla wszystkich mężczyzn między 18. a 27. rokiem życia. - Teoretycznie powinienem półtora roku spędzić w wojsku, takie są przepisy. Gdyby tak miało być, to pewnie musiałbym skończyć karierę - mówi w PS piłkarz, który w czerwcu kończy 26 lat.

Na razie Białorusin nie trafił w kamasze, bo korzysta z ulgowej taryfy, przysługującej sportowcom. - W końcu jestem reprezentantem kraju. Oczywiście tak bardzo się nie boję, że trafię do koszar. Trzeba jednak uregulować sprawy służby wojskowej. Poprosiłem moich znajomych, aby pomogli mi ostatecznie ją odroczyć. Chciałbym bowiem mieć komfort i nie mieć tych spraw na głowie - tłumaczy Kriwiec.

Więcej - tutaj

Najlepszym graczem dzisiejszego Lecha jest: