Włodzimierz Wojciechowski: Ode mnie zaczęły się animozje z Pogonią

Był czołowym piłkarzem Lecha Poznań w latach 1972-1976, zaraz po powrocie do ekstraklasy. Dziś prowadzi z żoną sklep. Włodzimierz Wojciechowski to jeden z piłkarzy dawnego Kolejorza, którzy dostali od klubu zaproszenie na mecze rundy wiosennej
To historyczny zwrot Lecha Poznań w stronę swojej historii, tradycji i dawnych piłkarzy. Mają oni teraz swoje karnety, a nawet miejsca na stadionie z nazwiskami na krzesełkach. - To nasz obowiązek, by kultywować tradycję - tłumaczy wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak.

Włodzimierz Wojciechowski to jeden z tych piłkarzy, którzy otrzymali karnet i zaproszenie do śledzenia meczów Lecha na stadionie. Piłkarz, który w latach 70. był w Poznaniu wielką sławą, a dziś jest nieco zapomniany. - Tak jest z nami wszystkimi - przyznaje. - Trudno, abyśmy zakładali, że ktoś nas będzie do dziś rozpoznawał na ulicy. To już się rzadko zdarza, dlatego taka inicjatywa to coś niezwykłego.

Mówi się, że to właśnie od Włodzimierza Wojciechowskiego zaczęły się animozje Lecha z Pogonią Szczecin. To bowiem właśnie on wraz z Romanem Jakóbczakiem grali w Szczecinie na początku lat 70., ale gdy Kolejorz zaczął wracać do ekstraklasy, uciekli z niej, by zagrać w rodzinnej Wielkopolsce. - Pogoń nas zresztą za to zdyskwalifikowała i musieliśmy poczekać, by ta dyskwalifikacja minęła - wspomina. - Tak, chyba faktycznie od nas się zaczęło. Wcześniej między kibicami Lecha i Pogoni, między Poznaniem a Szczecinem nie było jakichś większych waśni. Ta sytuacja była jednak skomplikowana i głośna.

Włodzimierz Wojciechowski dziś ma 63 lata.

Na LechTV można obejrzeć jego historię i wspomnienia

- Zajmuję się biznesem. Pomagam w tym żonie i dojeżdżam w tym celu do Gniezna, a mieszkam w Plewiskach. No i dużo gram w tenisa. A losami Lecha interesuję się cały czas - mówi.

Kolejorz otwiera się na historię. Niezwykły pomysł